Udostępnij artykuł:

Lando Norris wygrał sprint na torze Miami International Autodrome, kończąc serię zwycięstw Mercedesa w sezonie 2026. Kimi Antonelli, lider klasyfikacji generalnej, stracił punkty po dyskwalifikacji – a to może być sygnał, że srebrne strzały tracą przewagę.

Norris wraca po swoje

Sezon 2026 był dla Lando Norrisa rozczarowaniem – mistrz świata z 2025 roku przez cztery rundy nie potrafił nawiązać walki z Mercedesem. W Miami to się zmieniło. McLaren przywiózł na Florydę poważny pakiet ulepszeń aerodynamicznych i technicznych, a efekty były natychmiastowe. Norris wygrał sprint przed Piastrim i Leclerciem, notując pierwsze zwycięstwo w tym sezonie i udowadniając, że jego zespół wciąż potrafi walczyć na szczycie.

Kluczowy był jeden fakt: McLaren pracował nad rozwojem bolidu przez ostatnie tygodnie, podczas gdy Mercedes zdecydował się przyjechać do Miami bez większych aktualizacji. To ryzykowna strategia – szczególnie gdy rywalami są Ferrari, Red Bull i właśnie McLaren, które inwestowały w Miami bardzo poważnie.

Antonelli traci punkty przez dyskwalifikację

Kimi Antonelli wciąż pokazał, że jest na innym poziomie niż większość stawki. 19-latek zdobył pole position do wyścigu głównego, po raz kolejny udowadniając błyskawiczny refleks i świetną adaptację do nowych przepisów technicznych. Jednak sprint zakończył się dla niego katastrofą. Włoch z Bolonii został zdyskwalifikowany za naruszenie przepisów technicznych – bolidowi nie można było nic zarzucić w trakcie jazdy, ale regulaminowe kontrole po wyścigu wykazały nieprawidłowości.

To nie był jedyny kłopot dla młodego kierowcy. Jego kolega z padoku, Gabriel Bortoleto, również odpadł ze sprintu – Brazylijczyk ukarany został za przekraczanie limitów toru. Zupełnie czarny dzień dla całego obozu spod znaku gwiazdy.

Kolos na glinianych nogach?

Wcześniej w sezonie 2026 Mercedes był nie do zatrzymania. Russell wygrał GP Australii, wyprzedzając Antonellego – srebrne strzały zafundowały kibicom dublet już w pierwszym wyścigu. Antonelli wygrał GP Japonii, prowadził w klasyfikacji generalnej z 72 punktami na koncie. Wyglądało to jak kolejne lata dominacji jednej stajni.

Jednak w Miami pojawiły się pierwsze rysy na tym obrazie. Rywale – Ferrari, McLaren, Red Bull – masowo przyjeżdżają z pakietami ulepszeń. Mercedes nie. Gdy zespołowi zdarzają się dyskwalifikacje i karne punkty, a bolid stoi w miejscu pod kątem rozwoju, nawet największa przewaga może stopnieć w kilka rund. W F1 roku 2026, z rewolucyjnymi przepisami technicznymi, postój w rozwoju jest luksusem, na który nie można sobie pozwolić.

Nie czas na panikę, ale…

Antonelli wciąż prowadzi w mistrzostwach. Jego talent nie podlega dyskusji – po kilku miesiącach w F1 radzi sobie lepiej niż niejeden kierowca po kilku sezonach. Zastąpił Lewisa Hamiltona w jednym z najtrudniejszych wyzwań w historii Formuły 1 i zrobił to bez kompleksów. Ale Miami pokazało, że 19-latek jest również podatny na presję weekendu, w którym technika i strategia nie grają po jego stronie.

Pytanie, które zadaje sobie cały paddock brzmi: czy srebrne strzały wróżą nam kolejną nudną dominację, czy też sezon 2026 dopiero się rozkręca? Kolejne rundy przyniosą odpowiedź – ale po raz pierwszy w tym sezonie Mercedes musi przyznać, że nie wszystko gra.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *