Po dwóch dekadach marzeń, rozczarowań i niemal udanych prób – Kanonierzy w końcu sięgnęli po to, za czym tak długo tęsknili. Arsenal Football Club jest mistrzem Anglii sezonu 2025/26.
Ostatni raz tak wielkie świętowanie przy Holloway Road widziano w 2004 roku, gdy legendarne „Invincibles” Arsène’a Wengera przeszły cały sezon bez porażki. Od tamtej pory tytuły zdobywały Chelsea, Manchester United, City, Leicester i Liverpool – Arsenal zaś musiał czekać i patrzeć. Teraz, po 22 latach, przyszedł czas na rewanż.
Jak to się stało?
Tytuł potwierdził się 19 maja, gdy Manchester City zremisował na wyjeździe z AFC Bournemouth 1:1. Junior Kroupi strzelił gola w 39. minucie, a wyrównująca bramka Erlinga Haalanda w doliczonym czasie nie wystarczyła, by odebrać Arsenalowi upragnione mistrzostwo. Gdy ostatni gwizdek na Vitality Stadium rozbrzmiał, tysiące kibiców ruszyły pod Emirates Stadium. Dawny snajper Arsenalu, Ian Wright, świętował razem z nimi przed bramami ukochanego stadionu.
Formalny triumf Kanonierzy przypieczętowali wcześniej wygraną 1:0 z Burnley, co zapewniło im pięciopunktową przewagę nad City przed ostatnią kolejką. Przez całą końcówkę sezonu Arsenal wygrał cztery mecze z rzędu bez straconej bramki – gdy City chwiało się, ekipa Artety pozostawała nieugięta.
Siła tkwi w defensywie i stałych fragmentach
Sekret sukcesu Arsenalu to przede wszystkim solidna obrona. Przez 37 meczów ligowych Kanonierzy stracili zaledwie 26 goli i zachowali aż 19 czystych kont – najlepszy wynik w całej lidze. Bramkarz David Raya pewnie odbierze Złotą Rękawicę.
Jednak to stałe fragmenty gry stały się prawdziwą bronią masowego rażenia. Arsenal zdobył aż 24 bramki po stałych fragmentach w Premier League – więcej niż jakikolwiek klub w historii rozgrywek. Spośród nich rekordowe 18 padło po rzutach rożnych. To rewolucja taktyczna, którą Arteta i jego sztab budowali przez lata.
Bohaterowie sezonu
Viktor Gyokeres, sprowadzony latem poprzedniego roku, był czołowym strzelcem drużyny, choć prawdziwą gwiazdą sezonu okazał się Declan Rice. Angielski pomocnik był silnikiem, płucami i sercem tej drużyny – wygrywał pojedynki, rozbijał akcje rywali, chronił defensywę. Thierry Henry wprost powiedział: „Nie wygrywa się tytułów bez takich zawodników jak Declan Rice. To niemożliwe.” Obok Rice’a błyszczeli też Bukayo Saka, Eberechi Eze, Leandro Trossard, Martin Zubimendi i Mikel Merino – gole rozkładały się na całą drużynę, co świadczy o sile kolektywu.
Arteta – spełnione proroctwo
Mikel Arteta przejął Arsenal w grudniu 2019 roku. Był pomocnikiem Pepa Guardioli w City, zanim zdecydował się na samodzielną pracę w Emirates. Przez trzy ostatnie sezony jego drużyna kończyła jako wicemistrz – raz przegrywając tytuł z City różnicą zaledwie dwóch punktów. Teraz stał się pierwszym byłym zawodnikiem Premier League, który wygrał ligę angielską jako trener. Sam przyznał, że wizualizował sobie ten moment już w marcu.
Co dalej?
Arsenal nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w tym sezonie. 30 maja Kanonierzy zagrają finał Ligi Mistrzów w Budapeszcie, gdzie zmierzą się z broniącym tytułu Paris Saint-Germain. Gdyby wygrali, zdobyliby swój pierwszy w historii puchar Ligi Mistrzów i dokonali Dubletu – rzeczy nieosiągalnej dla tego klubu nigdy wcześniej. To byłby absolutnie najwspanialszy sezon w 140-letniej historii Arsenalu.
Mistrzostwo Premier League odebrane podczas spotkania z Crystal Palace na Selhurst Park. Puchar wzniesiony w górę. Łzy radości, śpiew kibiców. Po 22 latach – Arsenal is back.


