Nikola Grbić odsłonił dziś szeroką kadrę reprezentacji Polski na sezon 2026, a lista potwierdza prawdziwą rewolucję pokoleniową. Wśród nieobecnych jest m.in. Grzegorz Łomacz, za to pojawia się cała grupa bardzo młodych siatkarzy, z rekordowo młodym rozgrywającym Jakubem Przybyłkowiczem na czele.
Gorący czwartek z powołaniami
W czwartkowe popołudnie, zgodnie z zapowiedziami PZPS i samego selekcjonera, ogłoszono szeroki skład kadry na zbliżający się sezon reprezentacyjny 2026. Lista powołanych obejmuje ponad 30 nazwisk, bo Grbić już na starcie zapowiada szeroki przegląd wojsk przed Ligą Narodów i wrześniowymi mistrzostwami Europy. Polacy ruszą w sezon jako lider rankingu FIVB i obrońcy tytułu mistrzów Europy, więc każde nazwisko na tej liście od razu trafia pod lupę kibiców.
Wielcy nieobecni
Najgłośniej mówi się o braku całej grupy weteranów, którzy jeszcze niedawno stanowili o obliczu kadry. Na liście zabrakło Bartosza Kurka, Łukasza Kaczmarka, Grzegorza Łomacza, Norberta Hubera, Bartosza Bednorza i Bartosza Kwolka, czyli zawodników przyzwyczajonych do gry o medale wielkich imprez. Część z nich już wcześniej ogłosiła zakończenie lub zawieszenie kariery reprezentacyjnej – Paweł Zatorski i Marcin Janusz pożegnali się oficjalnie, a Huber i Janusz zmagają się z poważniejszymi problemami zdrowotnymi.
Co dalej z Grzegorzem Łomaczem
Nieobecność Łomacza szczególnie elektryzuje, bo rozgrywający jeszcze w 2025 roku powtarzał, że nie zamyka drzwi do kadry, choć sam poprosił o przerwę z powodów rodzinnych. W poprzednim sezonie zawiesił występy, tłumacząc, że po narodzinach drugiego dziecka chce wreszcie spędzić więcej czasu z rodziną, ale jasno podkreślał, że formalnie z reprezentacji nie rezygnuje. Teraz jego nazwiska znów nie ma w szerokiej kadrze, co w praktyce może oznaczać, że Grbić zaczyna budować przyszłość na innych rozgrywających, nawet jeśli sam zawodnik teoretycznie pozostawia sobie furtkę do powrotu.
Twarda linia Nikoli Grbicia
Na tle dyskusji o weteranach mocno wybrzmiewają słowa samego selekcjonera, który w niedawnym wywiadzie podkreślał, że w jego kadrze nie ma miejsca na wybieranie sobie terminów gry. Grbić mówił wprost, że zawodnik ma być z reprezentacją wtedy, kiedy trener go potrzebuje, a nie tylko w wybranych momentach, co wielu ekspertów odczytało jako wyraźny sygnał m.in. pod adresem Łomacza. Wpisuje się w to również decyzja o pominięciu Łukasza Kaczmarka, który deklarował gotowość powrotu, ale po rozmowie z selekcjonerem przyznał, że akceptuje jego wizję obsady ataku.
Młoda fala w natarciu
Nową twarz tej reprezentacji budują przede wszystkim nazwiska, które jeszcze niedawno kojarzyły się głównie z PlusLigą i młodzieżowymi kadrami. W szerokiej kadrze znaleźli się m.in. Michał Grabek, Jakub Kiedos, Bartosz Zych, Jakub Majchrzak, Adrian Markiewicz, Jakub Ciunajtis, Bartosz Fijałek i Maksym Kędzierski, dla których może to być pierwszy kontakt z seniorską kadrą na poważnie. Symboliczną postacią tej rewolucji jest natomiast 16-letni rozgrywający Jakub Przybyłkowicz, najmłodszy powołany w historii męskiej reprezentacji Polski w siatkówce.
Oś drużyny zostaje
Przy wszystkich zmianach Grbić nie odcina się jednak od kręgosłupa drużyny, która zdobywała medale w ostatnich latach. Wśród przyjmujących pozostają Kamil Semeniuk, Tomasz Fornal, Wilfredo Leon, Aleksander Śliwka, Artur Szalpuk i Mikołaj Sawicki, czyli praktycznie pełen zestaw liderów ostatnich sezonów. Na środku siatki nadal zobaczymy Mateusza Bieńka, Szymona Jakubiszaka, Jakuba Kochanowskiego i Mateusza Porębę, którzy mają wprowadzić debiutantów w realia gry o najwyższą stawkę.
Kadra szykuje się do walki o igrzyska
Sezon 2026 nie kończy się na Lidze Narodów – jego kulminacją będą mistrzostwa Europy, w których Polacy będą bronić złota z 2023 roku. Stawką będzie jednak nie tylko medal, bo po zmianach w systemie kwalifikacji kontynentalni mistrzowie mają otrzymać bezpośrednią przepustkę na igrzyska w Los Angeles 2028. Zanim dojdzie do wielkich turniejów, kadra sprawdzi się w tradycyjnych sparingach w Sosnowcu i Katowicach pod koniec maja, gdzie nowi i starzy kadrowicze zaczynają walczyć o miejsce w meczowej czternastce.
Ryzyko czy konieczność
Dla jednych to odważna, ale konieczna próba odmłodzenia zespołu na początku nowego olimpijskiego cyklu, dla innych – zbyt gwałtowne odstawienie sprawdzonych nazwisk, z Łomaczem na czele. Faktem jest jednak, że pod Grbiciem reprezentacja co roku staje na podium najważniejszych imprez, więc Serb ma solidny argument, by przekonywać, że wie, co robi. Teraz pozostaje odpowiedź na jedno pytanie: czy młoda fala, wsparta doświadczonym trzonem zespołu, udźwignie presję obrony tytułów i walki o olimpijski bilet.



