Udostępnij artykuł:

Legia zatrzymuje rozbujane Zagłębie

Na Łazienkowskiej Legia pokonała Zagłębie Lubin 1:0 po golu Rafała Adamskiego z 29 minuty, który wykorzystał dobre dogranie Kacpra Piątkowskiego i z bliska wpakował piłkę do siatki. Warszawianie zagrali przede wszystkim skutecznie w defensywie – po przerwie oddali inicjatywę gościom, ale „Miedziowi” mimo zmian i długich fragmentów gry na połowie Legii nie potrafili doprowadzić do wyrównania.

Dla ekipy z Łazienkowskiej to niezwykle ważne trzy punkty w kontekście dość rozczarowującego sezonu – Legia wciąż jest w środku tabeli, ale dzięki zwycięstwu utrzymuje bezpieczny bufor nad strefą spadkową. Znacznie boleśniejszy jest ten wynik dla Zagłębia: lubinianie jeszcze niedawno gościli na podium, a teraz po serii wahań formy coraz wyraźniej odstają punktowo od ścisłej czołówki.

Lech utrzymuje fotel lidera

Na górze tabeli nic się nie zmieniło – Lech Poznań zrobił swoje i po wygranej 2:1 na wyjeździe z Pogonią Szczecin utrzymał pozycję lidera. Kolejorz wyszarpał komplet punktów po trafieniach Antoniego Kozubala i Luisa Palmy, podczas gdy dla Portowców odpowiedział Paul Mukairu. Dzięki temu zespół Nielsa Frederiksena ma 49 punktów i zachowuje bezpieczną, trzy punktową przewagę nad goniącym Górnikiem Zabrze.

Górnik również zrobił swoje, wygrywając 1:0 z Koroną Kielce po golu Rafała Janickiego, ale mógł tylko utrzymać kontakt, a nie przeskoczyć Lecha. W praktyce oznacza to, że choć zabrzanie wciąż realnie liczą się w walce o tytuł, to Poznań nadal rozdaje karty – przy tak wyrównanej ligowej czołówce jeden potknięcie może jednak sprawić, że w walkę o mistrzostwo jeszcze mocniej włączą się Wisła Płock i Zagłębie.

Dramat Widzewa w Radomiu

Mecz Radomiak – Widzew był klasycznym pojedynkiem „o sześć punktów” i absolutnym hitem dołu tabeli. Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem ostrożnej gry i bezbramkowego remisu, choć gospodarze stopniowo przejmowali inicjatywę. Po przerwie to jednak Widzew wyszedł na prowadzenie – w 59 minucie Christos Donis niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki, dając łodzianom prowadzenie 1:0 i nadzieję na bezcenne zwycięstwo.

Radomiak odpowiedział w końcówce z ogromną siłą. W 82 minucie pięknym uderzeniem wyrównał Roberto Alves, który precyzyjnym strzałem dał sygnał do szturmu gospodarzy. Kiedy wydawało się, że Widzew dowiezie do końca choć punkt, w 90+3/90+4 minucie Luquinhas wykorzystał zamieszanie w polu karnym i z bliska wpakował piłkę do siatki, ustalając wynik na 2:1 dla Radomiaka. To pierwsze w tym sezonie ligowe spotkanie, w którym radomianie odwrócili wynik po stracie gola na 0:1, co podkreśla sama Ekstraklasa.

Łódzkie i ogólnopolskie media nie mają wątpliwości – to był „koszmar Widzewa” i „dramatyczny zwrot akcji” w meczu o być albo nie być. W relacjach podkreśla się, że łodzianie po objęciu prowadzenia cofnęli się zbyt głęboko, dali się zdominować Radomiakowi i w samej końcówce zapłacili najwyższą cenę.

Tabela: Lech ucieka, Widzew tonie

Wygrana Radomiaka ma ogromne znaczenie w tabeli – zespół z Radomia awansował w okolice 11–12 miejsca i ma obecnie trzy punkty przewagi nad strefą spadkową, łapiąc bardzo ważny oddech przed ostatnimi kolejkami. Widzew po porażce pozostaje na 17, przedostatniej lokacie, ze stratą dwóch punktów do bezpiecznego miejsca i coraz mniejszym marginesem błędu. Do końca sezonu zostało pięć serii gier, a łódzki klub – jak piszą lokalne portale – „ugrzązł w strefie spadkowej” i ma „coraz mniejsze nadzieje na utrzymanie”.

Aktualna oficjalna tabela Ekstraklasy pokazuje ogromne rozwarstwienie między górą a dołem ligowej stawki. Lech prowadzi z 49 punktami, przed Górnikiem Zabrze (46), Wisłą Płock (45) i Zagłębiem Lubin (44), podczas gdy Widzew jest 17 i musi gonić już nie tylko bezpośredniego rywala z Radomia, ale też całą grupę zespołów uciekających od strefy spadkowej. W tym kontekście wygrana Legii z Zagłębiem i wymęczone, ale skuteczne zwycięstwo Radomiaka nad Widzewem dodatkowo podgrzewają emocje – na górze ligowej drabinki Lech broni tytułu, a na dole trwa desperacka walka o to, by w przyszłym sezonie wciąż grać w Ekstraklasie

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *