Po czterech sezonach spędzonych na zapleczu Ekstraklasy Wisła Kraków oficjalnie zapewniła sobie powrót do elity polskiej piłki nożnej. Stało się to 8 maja 2026 roku — podopieczni Mariusza Jopa pokonali przed własną publicznością Chrobrego Głogów 2:0, a na stadionie przy Reymonta wybuchło szaleństwo. Biała Gwiazda nigdy wcześniej w swojej historii nie spędzała tak długo poza ekstraklasą — cztery sezony z rzędu to rekordowa absencja jednego z najbardziej utytułowanych polskich klubów.
Królewski: „Nie będzie rewolucji”
Tuż po meczu głos zabrał prezes Jarosław Królewski, który tonował nastroje w kontekście wielkich ruchów kadrowych. — Nie będzie żadnej rewolucji. Mamy bardzo dobrze zbadaną Ekstraklasę — jak się tam gra, co jest istotne, czego brakuje w naszej konfiguracji. Wzmocnienia są potrzebne, natomiast my mamy dziś drużynę, która jest w stanie poradzić sobie w Ekstraklasie. Jeśli ją wzmocnimy na kilku pozycjach, jesteśmy w stanie zrobić dobry wynik — powiedział prezes w rozmowie z TVP Sport.
Królewski jednocześnie zaznaczył, że świętowanie planowane jest dopiero po ostatnim meczu sezonu. — Fetę planujemy dopiero na ostatni mecz, bo chcemy tę ligę wygrać. Każdy z nas jest na tyle ambitny i odpowiedzialny, że po prostu to zrobimy — zadeklarował szef klubu.
Budżet i cele na sezon 2026/27
Jasno zarysowany jest też cel na pierwszy sezon po powrocie. Królewski bez ogródek wskazał priorytety: — Sezon 2026/2027 to dla nas powrót do Ekstraklasy i absolutny priorytet sportowy nazywa się: utrzymać się w lidze, zbudować drużynę, która walczy o coś, a nie o przetrwanie — mówił prezes. Co do finansów — budżet Wisły na nowy sezon ma wynieść od 55 do 70 milionów złotych, a jego wysokość uzależniona będzie od sprzedaży karnetów, umów sponsorskich i wpływów telewizyjnych. Wzrosną także ceny biletów i karnetów. — Jeśli chcemy się rozwijać kadrowo, jest to naturalne — podkreślił Królewski.
Transfery: dziewięć pozycji do wzmocnienia
W kwestii transferów plany są konkretne. Klub jako priorytet zaznaczył aż dziewięć pozycji wymagających wzmocnienia lub uzupełnienia — w tym napastnik, dwóch skrzydłowych, bramkarz, dwóch środkowych obrońców, lewy defensor, defensywny oraz ofensywny pomocnik. Rdzeń obecnego składu ma jednak pozostać — zawodnicy, którzy wywalczyli awans, zasłużyli na grę w Ekstraklasie. Decyzje zapadną też w sprawie piłkarzy z wygasającymi kontraktami — w tej grupie są m.in. Wiktor Biedrzycki, James Igbekeme, Jordi Sanchez oraz Marc Carbo. Wciąż nierozstrzygnięta jest kwestia trenera Mariusza Jopa, którego kontrakt kończy się za niespełna dwa miesiące. — Usiądziemy po sezonie. Priorytetem jest dbanie o ludzi, których mieliśmy w klubie — powiedział Królewski.
Bomba transferowa: Kwiecień idzie do Wisły?
Najgorętszym tematem ostatnich tygodni jest jednak potencjalne wejście Wojciecha Kwietnia — właściciela Wieczystej Kraków — w struktury Wisły. Według doniesień medialnych milioner ma wycofać się z finansowania Wieczystej i przekierować swoje pieniądze właśnie do Białej Gwiazdy. Zawodnicy Wieczystej mieli usłyszeć tę informację bezpośrednio od właściciela, a klub z Chałupnika może już od przyszłego sezonu spaść nawet do IV ligi. Kwiecień przez kilka lat pompował w Wieczystą ogromne środki, wywindowując ją z niższych lig aż na zaplecze ekstraklasy — teraz podobno zmienia kierunek i stawia na projekt z historią. Starcie wizji jest tu wyraźne: analityczne, data-driven podejście Królewskiego kontra transferowe szaleństwo, które charakteryzuje styl działania Kwietnia — i to właśnie połączenie obu tych filozofii budzi zarówno ekscytację, jak i znaki zapytania wśród kibiców i ekspertów.
Marzenie o Lidze Mistrzów
Królewski nie boi się wielkich słów. Zapytany o swoje wcześniejsze deklaracje, że Wisła do 2030 roku ma w planach zagrać w Lidze Mistrzów, odpowiedział krótko: — Jest mnóstwo pracy, natomiast nie widzę powodu ku temu, by w 40-milionowym kraju klub taki jak Wisła Kraków nie miał prawa marzyć o takich rzeczach. Będziemy o nich marzyć i nikt nam tego nie zabroni. Biała Gwiazda wróciła. Na razie — cel minimum to utrzymanie. Ale apetyt rośnie w miarę jedzenia.



