Udostępnij artykuł:

Widzew Łódź wygrał w 32. kolejce PKO BP Ekstraklasy z Lechią Gdańsk 3:1 (3:0) i opuścił strefę spadkową. W jednym z najważniejszych meczów sezonu łodzianie zagrali najlepszą pierwszą połowę pod wodzą Aleksandra Vukovicia i w pełni zasłużyli na trzy punkty. Dla Lechii wynik jest druzgocący — gdańszczanie wylądowali na 16. miejscu i to oni teraz drżą o ligowy byt.

Trzy gole do przerwy — Bergier bohaterem

Mecz rozgrywany na łódzkiej „Arenie Widzewa” przed niemal osiemnastoma tysiącami kibiców (17 866 widzów na trybunach) miał tylko jednego pana. Widzew od pierwszych minut narzucił tempo i już w 10. minucie wyszedł na prowadzenie. Po wrzutce Mariusza Fornalczyka, Sebastian Bergier znalazł się idealnie w polu karnym i głową skierował piłkę do siatki. Bramkarz Lechii, Alex Paulsen, był bezradny.

Lechia nie zdążyła się pozbierać, a łodzianie uderzyli ponownie. W 28. minucie znowu dał znać o sobie Bergier — tym razem po rozegraniu z Kornvigiem obrócił się przy lewej nodze i z ostrego kąta huknął mocno i precyzyjnie. 2:0 i nastroje na trybunach sięgnęły zenitu. Tuż przed przerwą, w 37. minucie, do listy strzelców dołączył Steve Kapuadi. Po rykoszecie od Bergiera w polu karnym odnalazł się na dobrej pozycji i strzelił swojego pierwszego gola w barwach Widzewa. 3:0 po 45 minutach — wynik, który mówił sam za siebie.

Nerwowa druga połowa, ale Widzew wytrzymał

Po przerwie Lechia wyszła na boisko z inną twarzą. Gdańszczanie parli do przodu, skrócili straty w 66. minucie — Tsarenko wycofał piłkę, a Iwan Żelizko huknął płasko z 25 metrów i piłka weszła od słupka. 3:1 i zrobiło się nerwowo. W końcówce meczu sytuację Lechii skomplikował Juljan Shehu, który w 89. minucie zobaczył drugą żółtą, a co za tym idzie — czerwoną kartę. Widzew dotrwał do końca, a w doliczonym czasie Bartłomiej Drągowski popisał się efektowną interwencją po strzale Neugebauera, domykając zwycięstwo.

Vuković: walczymy do końca

Trener Widzewa, Aleksandar Vuković, przez cały swój pobyt w Łodzi powtarzał ten sam przekaz — determinacja i wiara do ostatniego gwizdka. Serbski szkoleniowiec przejął drużynę na początku marca, gdy łodzianie tkwili na przedostatnim miejscu, a sytuacja wyglądała beznadziejnie. Po przegranej w poprzedniej kolejce z Legią Warszawa (0:1 w ostatniej akcji) mówił wprost: „Zostajemy bez tego punktu, na który uważam zapracowaliśmy. Dla nas liczą się teraz mecze, które zostały.” Mecz z Lechią pokazał, że jego słowa nie były czczą gadaniną — drużyna zagrała najlepsze 45 minut pod jego wodzą.

Carver wyciągnął wnioski? Nie za bardzo

Po stronie Lechii pytań jest znacznie więcej niż odpowiedzi. Trener John Carver ponownie wystawił w bramce Alexa Paulsena zamiast Szymona Weiraucha, mimo że Nowozelandczyk nie przekonał w poprzednich meczach. Gdańszczanie w ostatnich czterech spotkaniach trzy razy przegrali i raz zremisowali, a ich defensywa wygląda coraz gorzej. Carver postawił na odważną piłkę, ale bez solidnych fundamentów z tyłu ta filozofia go gubi.

Co dalej?

Po 32 kolejkach Widzew zajmuje 12. miejsce, Lechia — 16., ostatnie, bezpośrednio spadkowe. Do końca sezonu pozostały dwie kolejki. Łodzianie zmierzą się z Koroną Kielce, a ewentualne zwycięstwo może praktycznie przypieczętować utrzymanie. Lechia czeka trudne wyzwanie — mecz z Legią Warszawa we własnym domu. Jeśli gdańszczanie nie zdobędą punktów, a rywale im nie pomogą, pożegnają się z Ekstraklasą. Walka o ligowy byt trwa.

Przygotowano przy użyciu Claude Sonnet 4.6

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *