Roland Garros od lat jest turniejem, w którym polski tenis pisze najpiękniejsze historie, a w 2026 roku w centrum uwagi znów znalazły się Iga Świątek, Magda Linette i Magdalena Fręch. Największą gwiazdą pozostaje Świątek, która w Paryżu wygrała już cztery razy i ponownie należy do grona głównych kandydatek do końcowego triumfu. W pierwszej rundzie pewnie pokonała Emerson Jones 6:1, 6:2 w godzinę, a kolejną rywalką została Sara Bejlek.
Świątek ma na kortach Rolanda Garrosa imponujący bilans: wygrała 40 z 43 meczów, co pokazuje, jak bardzo odpowiada jej paryska mączka. Na Philippe-Chatrier wraca więc z jasnym celem — powalczyć o piąty tytuł w stolicy Francji i umocnić swoją pozycję jednej z najlepszych zawodniczek ery. Jej droga do finału może być jednak wymagająca, bo już w kolejnych rundach drabinka zapowiada kilka mocnych nazwisk.
Bardzo cenne są też występy Magdy Linette, która w pierwszej rundzie stoczyła zacięty bój z Terezą Valentovą i wygrała 5:7, 6:4, 7:6(9). To był mecz pełen nerwów i zwrotów akcji, ale poznanianka pokazała doświadczenie i odporność psychiczną. W drugiej rundzie jej rywalką była Jelena Ostapenko, a stawką mogło być także polskie starcie z Igą Świątek w trzeciej rundzie.
Z kolei Magdalena Fręch także rozpoczęła turniej od ważnego zwycięstwa. W inauguracyjnym meczu pokonała Elenę-Gabrielę Ruse, a awans do drugiej rundy był dla niej kolejnym potwierdzeniem, że potrafi dobrze odnajdywać się na wielkoszlemowej scenie. W 2026 roku Fręch weszła do Roland Garros jako jedna z najbardziej regularnych Polek i próbowała wykorzystać dobrą dyspozycję, by przebić dotychczasowe osiągnięcia w Paryżu.
Warto przypomnieć, że Roland Garros historycznie bywał dla Polek turniejem przełomowym. Fręch już wcześniej poprawiała tam swoje wyniki, a Linette i Świątek regularnie dawały kibicom powody do emocji. Dla wszystkich trzech zawodniczek sukces w Paryżu oznacza nie tylko prestiż, ale też ważne punkty rankingowe i potwierdzenie formy na najważniejszym etapie sezonu na mączce.
W tym sezonie szczególnie mocno wybrzmiewał też fakt, że w singlu kobiet pojawiła się aż trójka, a nawet większa grupa Polek, co podkreśla siłę polskiego tenisa. Świątek pozostaje liderką tej grupy, ale Linette i Fręch coraz wyraźniej pokazują, że stać je na dobre wyniki w wielkich turniejach. Roland Garros znów stał się więc dla polskich kibiców turniejem obowiązkowym do śledzenia.



