DR Kongo i Senegal postawiły faworytom z Europy twarde warunki, jednak po dramatycznych końcówkach to Anglia i Belgia zameldowały się w 1/8 finału mistrzostw świata 2026.
Anglia – DR Kongo: Kane ratuje faworyta
Anglia była wyraźnym faworytem starcia z DR Kongo w 1/16 finału, ale przez ponad godzinę była o krok od jednej z największych sensacji mundialu. Już na początku meczu Brian Cipenga wykorzystał bierność angielskiej defensywy i dał DR Kongo prowadzenie 1:0, które Afrykanie dowozili aż do ostatniego kwadransa.
Zespół z Afryki imponował agresywnym pressingiem, dyscypliną taktyczną i kontrami, a bramkarz Lionel Mpasi kilka razy kapitalnie zatrzymał Jude’a Bellinghama i Harry’ego Kane’a. Anglia dopiero po pierwszej przerwie na chłodzenie złapała rytm, ale mimo przewagi w posiadaniu piłki i sytuacjach długo nie potrafiła znaleźć sposobu na świetnie zorganizowaną defensywę DR Kongo.
Przełom nastąpił w samej końcówce, gdy z ławki znakomicie wszedł Anthony Gordon. Skrzydłowy najpierw dośrodkował idealnie na głowę Kane’a przy wyrównującym golu, a kilka minut później uruchomił kapitana Anglików podaniem w pole karne, po którym snajper Tottenhamu strzelił na 2:1 i zapewnił swojej drużynie awans do 1/8 finału.timesofindia.
DR Kongo odpada z podniesioną głową
Choć DR Kongo przegrało 1:2, ich postawa odbiła się szerokim echem – prowadzili z Anglią przez 68 minut i raz jeszcze pokazali, że potrafią rywalizować z czołowymi reprezentacjami świata. W fazie grupowej remisowali z Portugalią, długo trzymali wynik z Kolumbią, a teraz byli o krok od wyrzucenia faworyta z turnieju.
Statystyki – posiadanie piłki, liczba strzałów czy spodziewane bramki – ostatecznie przemawiały za Anglią, ale obraz meczu był znacznie bardziej wyrównany, niż wskazuje suchy wynik. Anglicy dopiero po przerwie przejęli pełną kontrolę, a mimo to mistrzowie Afryki wciąż potrafili grozić kontrami i byli bliscy podwyższenia na 2:0 po dużej okazji Yoane Wissy.
Thomas Tuchel po meczu podkreślał, że jego zespół „musiał wygrać charakterem”, chwaląc mentalność drużyny, która potrafiła odrobić stratę w tak nerwowym spotkaniu. Zwrócił też uwagę, że takie zwycięstwa z trudnym rywalem z Afryki budują wiarę przed kolejnym starciem w 1/8 finału z współgospodarzami turnieju – Meksykiem na Estadio Azteca.
Belgia – Senegal: szalony mecz i gol w ostatnich sekundach
Jeszcze większy rollercoaster przeżyli kibice w meczu Belgia – Senegal, gdzie Afrykanie prowadzili już 2:0 i byli bardzo blisko sensacyjnego awansu. Senegal objął prowadzenie po trafieniu Habiba Diarry, a drugi gol na początku drugiej połowy postawił Belgów w skrajnie trudnej sytuacji.sports.
Dopiero końcówka podstawowego czasu gry przyniosła eksplozję ofensywy „Czerwonych Diabłów”. Najpierw Romelu Lukaku w 86. minucie wykorzystał dośrodkowanie Thomasa Meuniera i strzelił kontaktowego gola, a trzy minuty później Youri Tielemans dopadł do piłki po błędzie senegalskiego bramkarza i głową doprowadził do remisu 2:2.
Dogrywka toczyła się w szalonym tempie – Senegal próbował wyjść z szoku i kilka razy groźnie atakował, ale z czasem coraz bardziej cofał się pod własne pole karne. W samej końcówce dodatkowego czasu Lamine Camara sfaulował Tielemansa w polu karnym, a po długiej analizie VAR sędzia podyktował rzut karny, który Tielemans pewnie zamienił na bramkę na 3:2 i awans Belgii do 1/8 finału.
Afryka zachwyca, ale w 1/8 finału Europa
Dla Senegalu porażka po prowadzeniu 2:0 to kolejny bolesny rozdział mundialowej historii, zwłaszcza że przez większość meczu to mistrzowie Afryki kontrolowali środek pola i wygrywali większość pojedynków fizycznych. Na finiszu zabrakło jednak chłodnej głowy, koncentracji i szerokiej ławki, którą mogli pochwalić się Belgowie wprowadzający z rezerwy Moreirę, Raskina czy Lukebakio.
W belgijskim sztabie po meczu podkreślano, że zespół „przetrwał kryzys” i pokazał, iż potrafi odrabiać straty w meczu o stawkę, co – podobnie jak w przypadku Anglii – ma być kapitałem mentalnym na kolejne rundy. Belgia po zwycięstwie 3:2 zameldowała się w 1/8 finału, gdzie czeka ją starcie z USA lub Bośnią i Hercegowiną.sports.
Mundial 2026 już na etapie 1/16 finału pokazał więc, że reprezentacje z Afryki nie są już „egzotycznymi” przeciwnikami, lecz równorzędnymi rywalami, którzy potrafią prowadzić z europejską czołówką i zmuszać ją do grania na limicie. Ostatecznie jednak doświadczenie, szerokość kadry i gwiazdy pokroju Kane’a, Lukaku czy Tielemansa przechyliły szalę na stronę Anglii i Belgii, które – choć po ciężkich bojach – meldują się w 1/8 finału mistrzostw świata.


