Anglia – Demokratyczna Republika Konga w Atlancie oraz Belgia – Senegal w Seattle to dwa z najciekawszych środowych spotkań 1/16 finału mundialu 2026, w których faworyci z Europy zagrają z ambitnymi przedstawicielami Afryki. Oba mecze rozpoczną fazę pucharową dla tych drużyn i zadecydują o awansie do 1/8 finału MŚ.
Anglia – DR Konga: historyczne starcie w Atlancie
Spotkanie Anglia – DR Konga zostanie rozegrane na Mercedes‑Benz Stadium w Atlancie, a pierwszy gwizdek zaplanowano na 18:00 czasu lokalnego w środę 1 lipca. Synowie Albionu awansowali do 1/16 finału z pierwszego miejsca w grupie L, choć ich gra – mimo wyników – nie zawsze była porywająca. Dla DR Konga sam awans do fazy pucharowej jest historycznym osiągnięciem, bo reprezentacja po raz pierwszy w dziejach wyszła z grupy na mistrzostwach świata.
Lamparty w fazie grupowej zremisowały z Portugalią 0:0, przegrały z Kolumbią 0:1 i dopiero w ostatnim meczu, po wygranej 3:1 z Uzbekistanem, zapewniły sobie miejsce w 1/16 finału. Selekcjoner Sébastien Desabre podkreślał po tym spotkaniu, że drużyna „od razu zaczyna przygotowania do meczu z Anglią” i że zespół jest razem od czterech lat, co przekłada się na stabilność i wiarę we własne możliwości. Francuz zwracał też uwagę, że świeżość zawodników w rotowanym składzie dała jego ekipie przewagę w kluczowym starciu grupowym.
Anglia opiera się ofensywnie na duecie Harry Kane – Jude Bellingham, którego wpływ na grę drużyny mocno akcentował selekcjoner Thomas Tuchel, mówiąc, że dzięki nim zespół pozostaje „niebezpieczny i topowy”. Niemiecki trener zaznaczał również, że każdy mecz na turnieju jest inny, a jego zespół musi w pełni wykorzystać potencjał liderów w meczach o wszystko. Zwycięzca starcia Anglia – DR Konga w 1/8 finału zagra na Aztéckim Stadionie z wygranym z pary Meksyk – Ekwador.
Belgia – Senegal: Czerwone Diabły kontra Lwy Terangi
Drugim środowym meczem 1/16 finału będzie pojedynek Belgia – Senegal na Lumen Field (Seattle Stadium) w Seattle. Belgowie zameldowali się w fazie pucharowej z pierwszego miejsca w grupie G, a zespół prowadzony przez Rudi Garcię przyjedzie na mecz z imponującą serią 16 kolejnych spotkań bez porażki. Senegal awansował z trzeciego miejsca w grupie I, ale w ostatnim meczu fazy grupowej rozbił Irak aż 5:0, wykonując – jak mówił selekcjoner Pape Thiaw – „zadanie”, które było konieczne, by pozostać w grze.
Rudi Garcia już przed mundialem starał się zdjąć presję z „złotej generacji” Belgii, podkreślając, że celem jest najpierw wyjście z grupy, a dopiero później walka o finał w Nowym Jorku. Po wysokim zwycięstwie 5:1 nad Nową Zelandią selekcjoner mocno bronił doświadczonych liderów, mówiąc, że to właśnie „starzy”, krytykowani za wiek, zrobili różnicę i pozwolili drużynie wygrać grupę. Francuski szkoleniowiec zaznaczał też, że jego zespół musi być „stroną dominującą”, maksymalnie wykorzystując swoje atuty w każdym kolejnym meczu fazy pucharowej.
Senegal, prowadzony przez Pape Thiawa, ma za sobą trudną grupę z porażkami 1:3 z Francją i 2:3 z Norwegią, ale efektowna wygrana 5:0 z Irakiem pokazała ofensywny potencjał Lwów Terangi. Selekcjoner zwracał uwagę, że afrykańskie drużyny zrobiły duży postęp i nie są już niespodzianką, gdy sięgają po sukcesy na mundialu, a senegalska społeczność w USA może wesprzeć zespół z trybun mimo ograniczeń w liczbie kibiców. Problemem dla Afrykańczyków pozostaje jednak sytuacja zdrowotna bramkarza Édouarda Mendy’ego, który zmaga się z urazem kolana i przeszedł dodatkowe testy sprawności przed spotkaniem z Belgią.
Forma, kluczowe postacie i stawka
Przed 1/16 finału Belgia notuje trzy mecze grupowe bez porażki (zwycięstwo i dwa remisy) oraz ogólną serię nieprzegranych spotkań, która buduje pewność siebie Czerwonych Diabłów. Garcia, analizując wcześniejsze remisy m.in. z Egiptem i Iranem, kilkukrotnie zwracał uwagę na brak odpowiedniej skuteczności i podkreślał, że jego drużyna musi być „bardziej zabójcza” pod bramką rywali. Senegal z kolei udowodnił w starciu z Irakiem, że potrafi wykorzystać presję „meczu, który trzeba wygrać”, strzelając pięć goli i zachowując czyste konto.
DR Konga przystępuje do meczu z Anglią z dużą wiarą we własną historię na tym turnieju – zespół odwrócił losy ostatniego spotkania grupowego z Uzbekistanem, a bohaterem został Yoane Wissa, który mówił, że „marzenie DR Konga trwa” i teraz celem jest Anglia. Desabre podkreślał, że kilku jego piłkarzy gra na co dzień w klubach z Anglii, co może pomóc w przygotowaniu planu na faworyta z Premier League. Zarówno w Atlancie, jak i w Seattle stawka jest prosta – zwycięzca idzie dalej, przegrany kończy mundial – co zapowiada dwa bardzo intensywne, taktyczne starcia na inaugurację fazy pucharowej.


