Dziś wieczorem na stadionie Riyadh Air Metropolitano w Madrycie odbędzie się jedno z dwóch półfinałowych spotkań Ligi Mistrzów sezonu 2025/26. O godz. 21:00 Atletico Madryt zmierzy się z Arsenalem w pierwszym meczu dwumeczu, który zadecyduje o awansie do wielkiego finału. Kanonierzy jadą do stolicy Hiszpanii jako faworyci – i to z bardzo konkretnym uzasadnieniem w liczbach.
Arsenalowa machina Artety
Trudno o lepszy kontekst przed takim meczem: Arsenal jest jedynym zespołem w historii tej edycji LM, który wygrał wszystkie osiem spotkań fazy ligowej, zdobywając 24 punkty i notując bilans bramkowy 23:4. W fazie pucharowej Kanonierzy wyeliminowali Bayer Leverkusen, a następnie Sporting CP, choć ten drugi awans był wymęczony – jedyna bramka w dwumeczu padła w rewanżu i sam Mikel Arteta przyznał po meczu: „Musimy grać lepiej”. Na wyjazdach Arsenal spisuje się wzorowo – wygrał pięć z sześciu meczów poza domem, tracąc na obcych boiskach zaledwie dwa gole przez cały sezon w Lidze Mistrzów.
Na własnym podwórku – w Premier League – Kanonierzy przeżyli trudny okres i utracili fotel lidera po serii czterech ligowych porażek z rzędu. W ubiegły weekend przerwali jednak złą passę, a Arsenal powoli wraca do najlepszej dyspozycji w kluczowym momencie sezonu.
Atletico z problemami, lecz z ambicjami
Po drugiej stronie barykady stoi Atletico Madryt Diego Simeone, które do tego półfinału dotarło… nieco przez przypadek. Rojiblancos przegrali siedem z ostatnich dziesięciu meczów we wszystkich rozgrywkach i kilkanaście dni temu nie zdołali zdobyć pierwszego od pięciu lat trofeum – po rzutach karnych polegli w finale Pucharu Króla z Realem Sociedad. W ostatni weekend wreszcie przerwali serię czterech porażek, wygrywając z Athletic Bilbao 3:2. Do półfinału Atleti weszło przez eliminację Barcelony w ćwierćfinale – wygrali pierwszego meczu, a mimo porażki w rewanżu 1:2 to oni awansowali dalej.
Simeone i urodzinowe nadzieje
Diego Simeone swoje 56. urodziny obchodził dzień przed meczem – w pełni świadom powagi sytuacji. To jego czwarty półfinał Ligi Mistrzów za kadencji na Metropolitano, a klub czternasty sezon z rzędu gra w Champions League. Argentyński szkoleniowiec nie ukrywał emocji:
„To niezwykłe móc zagrać kolejny półfinał. Po dziewięciu latach, czwarty raz w ciągu czternastu. Ta wiara, ten entuzjazm, ta zaraźliwa energia kibiców jest niesamowita. Podchodzimy do meczu z pełnymi nadziejami. Żyjemy chwilą. Gramy przeciwko świetnej drużynie i podchodzimy do tego z maksymalną motywacją.”
Simeone wyraźnie zaznaczył: „Nie ma presji, jest odpowiedzialność. Ekscytacja związana z bliskością ogromnego celu, którego klub nigdy nie osiągnął.”
Arteta: Mamy szansę stworzyć historię
Mikel Arteta nie kryje, że cały Arsenal czuje historyczną rangę tego momenty. Klub po raz drugi z rzędu gra w półfinale Ligi Mistrzów – po raz pierwszy w historii. Jednak Arteta pamięta, że rok temu w analogicznej sytuacji zdarzyło się coś niepokojącego: Kanonierzy rozbili PSG 4:0 w fazie ligowej, a następnie odpadli właśnie w półfinale. Dokładnie tak samo jak dziś – w październiku ograli Atletico 4:0. Szkoleniowiec przyznał wprost, że nie chciał tego wspominać drużynie: „Nie przypominałem o tym zawodnikom, bo to nie jest zbyt pozytywny sygnał. Wyciągnęliśmy wnioski, ale nadchodzący mecz będzie zupełnie inny.”
Arteta zapowiada jednak ofensywne podejście: „Zobaczycie drużynę, która chce dominować i chce wygrać. Spodziewam się trudnego meczu z drużyną ogromnego doświadczenia. Mamy szansę stworzyć historię.”
Liczby mówią na korzyść Arsenalu
Dane statystyczne wyraźnie faworyzują londyński klub. Arsenal stracił w tej edycji LM średnio zaledwie 0,4 gola na mecz i ma osiem czystych kont. Atlético traci natomiast 1,9 gola na spotkanie i przez całą kampanię zachowało czyste konto tylko raz. Co istotne – 17 z 26 straconych goli przez Atletico padło w drugiej połowie, zaś Arsenal właśnie po przerwie jest najgroźniejszy (17 z 27 strzelonych goli). W bezpośrednim starciu z jesieni Arsenal wygrał 4:0 – Gabriel, Martinelli i Gyokeres (dwa gole) zalali bramkę Oblaka.
Do gry nie przystąpi Pablo Barrios, pod znakiem zapytania stoi Hancko. U Arsenalu nieuzdrowiony jest Merino, a niepewni pozostają Calafiori, Eze oraz Timber.
Rewanżowe spotkanie odbędzie się we wtorek 5 maja na Emirates Stadium.


