Maja Chwalińska nie została mistrzynią Roland Garros 2026, ale zdołała zrobić coś, o czym polskie tenisistki mogą tylko marzyć — awansowała do finału wielkoszlemowego turnieju. W sobotę 5 czerwca w Paryżu lepsza okazała się Mirra Andriejewa, która pokonała Polkę 6:3, 6:2.
Droga przez kwalifikacje aż do finału
To, co Chwalińska osiągnęła w Paryżu, jeszcze kilka tygodni temu było trudne do wyobrażenia. Polka rozpoczęła turniej od kwalifikacji — zajmowała bowiem dopiero 114. miejsce w rankingu WTA. Nie zraziło jej to jednak ani trochę.
Już w pierwszej rundzie zasadniczej drabinki sprawiła wielką niespodziankę, eliminując chińską mistrzynię olimpijską Qinwen Zheng 6:4, 6:0. Później w kolejnych rundach pokonała m.in. Diane Parry, Annę Kalinską oraz Dianę Sznajder, pewnie idąc przez całą drabinkę aż do finału.
Finał z Andriejewą — rywalka była bezbłędna
W sobotnim wielkim finale Chwalińska stanęła naprzeciwko rozstawionej z numerem 8. Mirry Andriejewej. Rosjanka od początku prezentowała znakomity tenis i była w zasadzie bezbłędna — wygrała aż dziewięć gemów z rzędu, zdominowując przebieg spotkania. Polka walczyła, jednak w kluczowych momentach zabrakło jej precyzji i doświadczenia potrzebnego, by stawić czoła rywalce w takiej dyspozycji.
Ostatecznie Andriejewa wygrała 6:3, 6:2, zdobywając największy tytuł w swojej karierze.
Historyczny skok w rankingu i milionowe zarobki
Mimo porażki w finale Chwalińska wraca z Paryża jako zupełnie inna zawodniczka. W najnowszym rankingu WTA zajmie 21. miejsce — awansując aż o 93 pozycje. Dzięki temu Polka bez kwalifikacji będzie mogła startować we wszystkich największych turniejach World Touru.
Równie imponujące są zarobki — za finałowy wynik Chwalińska zapewniła sobie 1,4 mln euro, co w przeliczeniu wynosi ponad 5,9 mln złotych. To więcej, niż zarobiła przez całą wcześniejszą karierę łącznie.
Nowy rozdział w polskim tenisie
Sukces Chwalińskiej na Roland Garros 2026 otwiera zupełnie nowy rozdział w jej karierze. Polka udowodniła, że potrafi rywalizować z najlepszymi na świecie i jest zdolna do regularnych startów w głównych drabinkach wielkoszlemowych turniejów.
Sen o tytule w Paryżu zakończył się w finale, ale mączka Roland Garros stała się dla Chwalińskiej trampoliną do wielkiej tenisowej kariery. Kibice już nie mogą się doczekać jej kolejnych startów.



