Tom Pidcock wygrał Milano–Torino, Isaac del Toro wziął generalkę Tirreno–Adriatico, a przed peletonem kluczowy weekend z Mediolan–San Remo i start Volta a Catalunya 2026. Włoska wiosna zaczęła się od mocnych sygnałów, które jasno ustawiają hierarchię faworytów na kolejne tygodnie.
Pidcock wygrywa Milano–Torino i meldunek przed Mediolan–San Remo
Tom Pidcock (Pinarello–Q36.5) wygrał Milano–Torino po solowym ataku na finałowym podjeździe pod Supergę, odjeżdżając z elitarnej grupki na ostatnim kilometrze i broniąc kilku sekund przewagi nad T. H. Johannessenem oraz Primožem Rogličem. To jego drugi triumf w sezonie 2026 i pierwsze zwycięstwo w jednodniówce od Amstel Gold Race, co przyszło po serii „niewykorzystanych szans”, o których Brytyjczyk sam mówił w wywiadach.
Milano–Torino z metą na Superdze to klasyczna selekcja na krótkim, stromym podjeździe – idealny sprawdzian przed atakiem na Poggio w Mediolan–San Remo. Pidcock pokazał, że potrafi wytrzymać tempo najlepszych wspinaczy i jeszcze dokręcić śrubę w końcówce, a do tego wciąż ma sprint z małej grupy, co eksperci wskazują jako jego główną broń na sobotnim monumentcie.
Dla Brytyjczyka ten sukces to także sygnał dla rywali: po dobrych występach na Strade Bianche i w innych włoskich klasykach teraz ma już konkretny wynik, który ustawia go w gronie realnych kandydatów do podium Mediolan–San Remo.
Tirreno–Adriatico 2026: ciężka trasa i narodziny nowego lidera
Zakończone w niedzielę Tirreno–Adriatico 2026 miało książkowy profil „wyścigu dwóch mórz”: 7 etapów, łącznie 1 165,5 km i aż 15 550 m przewyższenia – o prawie 1000 m więcej niż rok wcześniej. Organizatorzy ułożyli trasę klasycznie: krótka czasówka w Lido di Camaiore, etap pagórkowaty do San Gimignano, długa „przelotówka” dla sprinterów, etap dla klasykowców na wybrzeżu, dwa ciężkie dni w górach i sprinterski finał w San Benedetto del Tronto.
Kluczowe dla generalki były etapy 5 i 6, z kumulacją podjazdów takich jak Monte delle Cesane (7,2 km przy 7%, z odcinkami do 15%) oraz finałowym wzniesieniem do Camerino, gdzie różnice czasowe między faworytami sięgnęły kilkudziesięciu sekund. Taka konstrukcja ścigania premiowała wszechstronnych kolarzy – mocnych na czasówce, w górach i w trudnym, „brudnym” terenie środkowych Włoch.
Isaac del Toro – nowy król tygodniówek?
Isaac del Toro (UAE Team Emirates–XRG) wygrał klasyfikację generalną Tirreno–Adriatico, dokładając do tego zwycięstwo na królewskim etapie 6 z metą pod górę w Camerino, gdzie ograł Matteo Jorgensona w bezpośrednim sprincie na sztywnym finiszu. Meksykanin przez cały tydzień jechał niesamowicie równo – ani razu nie wypadł z czołówki, znakomicie bronił się w czasówce i w trudnym terenie środkowych etapów, a na podjazdach miał jeszcze „zapas” na atak.
Co ważne, del Toro zachował chłodną głowę nawet w nerwowej końcówce – na ostatnim etapie został przyblokowany za kraksą w finale, ale bez paniki dojechał w peletonie i przypieczętował drugi w karierze triumf w wyścigu etapowym WorldTour. Sposób, w jaki kontrolował rywali pokroju Jorgensona i Pellizzariego, sprawia, że wielu ekspertów zaczyna stawiać go w gronie pełnoprawnych liderów na największe tygodniówki i selektywne klasyki typu Strade Bianche czy Lombardia.
Mediolan–San Remo i Volta a Catalunya: kto jedzie z rozpędem?
Sobota przyniesie Mediolan–San Remo 2026 – pierwszy monument sezonu, z prowizoryczną listą startową naszpikowaną gwiazdami: Tadej Pogačar, Mathieu van der Poel, Wout van Aert, Filippo Ganna, Tom Pidcock, Matej Mohorič czy Jonathan Milan. Van der Poel, dwukrotny zwycięzca (2023, 2025), po dwóch etapowych triumfach na Tirreno wchodzi w wyścig jako „zawodnik do pobicia”, ale analizy podkreślają też formę Pogačara i rosnące notowania Pidcocka po wygranej w Milano–Torino.
Pidcock ma argumenty: świeża wygrana na Superdze, znakomity zjazdowiec i puncher pod Poggio, a do tego sprint, który pozwala mu myśleć o zwycięstwie także z małej grupki z Van der Poelem czy Pogačarem. Del Toro z kolei w składzie UAE może być kluczowym „drugim nożem” – albo jako pomocnik Pogačara do rozbijania grupy na Cipressie, albo jako plan B, jeśli Słoweniec zostanie odcięty.
Już 23 marca startuje też Volta a Catalunya 2026, siedmioetapowa etapówka z metą w Barcelonie, gdzie na liście zgłoszeń są Jonas Vingegaard, João Almeida, Remco Evenepoel, Tom Pidcock, Isaac del Toro i wielu innych specjalistów od gór. Trasa zawiera klasyczne dla Katalonii etapy górskie (m.in. Vallter), od razu ustawiając del Toro i Vingegaarda w roli głównych faworytów do generalki, a dla Pidcocka i Evenepoela może być idealnym przystankiem w drodze do ardeńskich klasyków.
Włoska wiosna już pokazała, kto ma nogę – teraz pytanie, kto przełoży ten rozpęd na monumenty i kolejne wyścigi etapowe. Na razie najgłośniej słychać dwa nazwiska: Tom Pidcock i Isaac del Toro.



