Raków Częstochowa musi odrobić jednobramkową stratę z Florencji, a Lech Poznań – aż 1:3 z pierwszego meczu z Szachtarem Donieck. Oba polskie kluby w rewanżach 1/8 finału Ligi Konferencji Europy wciąż mają o co grać: Raków liczy na twierdzę w Sosnowcu, Lech na własną publiczność w Krakowie i słabszy „domowy” efekt Ukraińców na neutralnym stadionie.
Raków – Fiorentina: jeden gol straty i wielka szansa u siebie
Pierwszy mecz we Florencji zakończył się wynikiem 2:1 dla Fiorentiny – Polacy długo trzymali wynik, ale ostatecznie wracali do kraju z minimalną stratą, która w realiach pucharowych zostawia im naprawdę spore pole manewru. Rewanż odbędzie się na ArcelorMittal Park (Zagłębiowski Park Sportowy w Sosnowcu) o 18:45, gdzie Raków zdążył już w tym sezonie pokazać, że potrafi grać z europejskimi rywalami bez kompleksów.
Raków ma serię „w kratkę”: w ostatnich sześciu meczach wszystkie rozgrywki razem to trzy zwycięstwa i trzy porażki – wygrane z Pogonią, Termalicą i Avią w Pucharze Polski, ale też porażki z Lechem, Fiorentiną i ostatnio 1:3 z Górnikiem Zabrze. W Ekstraklasie częstochowianie są na 5. miejscu z 37 punktami (11–4–10, bilans bramek 34–32), wciąż w grze o puchary przez ligę.
Fiorentina ma za sobą huśtawkę formy – w ostatnich spotkaniach to mieszanka zwycięstw, remisów i porażek, ale w Lidze Konferencji wygląda solidnie: wygrała swoją grupę, a w fazie pucharowej najpierw rozbiła Jagiellonię 3:0, by w rewanżu… niemal wypuścić awans z rąk. To ważny sygnał dla Rakowa – Włosi potrafią zdominować, ale mają też tendencję do „przyśnięcia” w meczu, który wydaje się pod kontrolą.
W Serie A Fiorentina trzyma się środka górnej części tabeli, grając ofensywny, dość odważny futbol. W meczu z Milanem w styczniu trener Paolo Vanoli wystawił m.in. Davida De Geę w bramce, linię obrony z Dodô, Pongračićem i Gosensem oraz ofensywne trio Kean – Guðmundsson – Parisi. Można się spodziewać, że przeciwko Rakowowi znów postawi na podobny, mocno „europejski” skład.
Dla Rakowa kluczowe będzie tempo od pierwszych minut i wykorzystanie atutu własnego stadionu. Częstochowianie w tej edycji Ligi Konferencji byli jedną z najlepszych ekip fazy ligowej – skończyli ją na 2. miejscu w tabeli „Conference League League Phase” z bilansem 4–2–0 i tylko dwoma straconymi golami. To pokazuje, że potrafią grać mądrze i konsekwentnie na tle rywali z lepszych lig.
Raków musi wygrać u siebie – 1:0 da dogrywkę, 2:0 czy 3:1 awans. Każda bramka Fiorentiny mocno skomplikuje sprawę, bo polski klub będzie musiał wtedy szukać dwóch trafień. Przy formie „L”–„W” przeplatających się w ostatnich tygodniach, dzisiejszy wieczór to szansa, by europejską kampanię zamienić z „bardzo dobrą” na „historyczną”.
Szachtar – Lech w Krakowie: odrabianie 1:3 na Reymana
Drugi polski akcent to rewanż Szachtar Donieck – Lech Poznań, rozgrywany na Stadionie Miejskim im. Henryka Reymana w Krakowie, bo Ukraińcy z powodu wojny wciąż nie mogą grać u siebie. Formalnie gospodarzem jest Szachtar, ale to właśnie Lech będzie miał za plecami polską publiczność. Początek o 21:00 czasu polskiego.
Sytuacja wyjściowa jest jednak zdecydowanie trudniejsza niż w parze Rakowa: w pierwszym meczu w Poznaniu Lech przegrał 1:3 – gole dla gości strzelali Marlon (dwa razy) i Newerton, dla Kolejorza trafił Mikael Ishak. Oznacza to, że dziś poznaniacy potrzebują co najmniej dwóch bramek przewagi (np. 2:0, 3:1, by doprowadzić do dogrywki), a zdobycz Szachtara „liczy się podwójnie” w sensie psychologicznym.
Forma łodzian… przepraszam, poznaniaków – w lidze jest solidna: Lech zajmuje 3. miejsce w Ekstraklasie z 41 punktami (11–8–6, bramki 42–36), wciąż w bezpośredniej walce o mistrzostwo lub wicemistrzostwo. W fazie ligowej Ligi Konferencji Kolejorz zdobył 10 punktów (3–1–2, bramki 12–8), co dało 11. miejsce w generalnej tabeli – tuż za ścisłą czołówką.
Szachtar jest w znakomitej dyspozycji: ostatnie pięć meczów to pięć zwycięstw – w lidze i pucharach wygrywali kolejno z Karpatami Lwów (3:0), Veresem (1:0), Oleksandrią (1:0), Lechem (3:1) i Metalistem 1925 (1:0). W Conference League Ukraińcy zakończyli fazę ligową z 13 punktami (4–1–1, bramki 10–5), co plasowało ich w ścisłej czołówce drużyn turnieju.
Wszystko to sprawia, że faworytem pozostaje Szachtar – tak oceniają to również analitycy zagranicznych serwisów, wskazując na typ „Szachtar wygra i obie drużyny strzelą gola”. Jednocześnie jednak brak klasycznego „domu” i granie w Krakowie, gdzie Lech może liczyć na wsparcie kibiców z całej Polski, daje Kolejorzowi pewien atut, którego nie miałby przy wyjeździe do Lwowa czy Kijowa.
Lech musi dziś zaryzykować – grając zachowawczo, raczej nie będzie w stanie odrobić 1:3. Przy spodziewanie wysokim pressingu Szachtara i ich bardzo dobrej formie, kluczowe będzie szybkie wyprowadzenie piłki i wykorzystanie każdej okazji, jaką dadzą brazylijscy obrońcy Ukraińców. Jeden szybki gol dla Lecha może otworzyć dwumecz na nowo; strata bramki na 0:1 praktycznie zamknie temat awansu.
Obie polskie drużyny stają więc dziś przed różnymi wyzwaniami: Raków – przed realną szansą odwrócenia losów z Fiorentiną, Lech – przed zadaniem z gatunku „musi wydarzyć się coś wielkiego”. Jedno jest pewne: to wieczór, który może bardzo mocno zdefiniować europejską wiosnę Ekstraklasy.



