W środę 14 stycznia AFCON wchodzi w etap, w którym nie ma już „ładnych porażek” — są tylko finały do wygrania w 90 minut (albo później). Senegal zagra z Egiptem w Tangerze, a Maroko podejmie Nigerię w Rabacie: gospodarze kontra najbardziej fizyczna drużyna turnieju i starcie dwóch potęg, które znają smak finałów i dramatów. Stawka jest prosta: awans do finału Pucharu Narodów Afryki.
Senegal – Egipt: rewanż, detale i gwiazdy
CAF podkreśla rangę półfinału: Egipt to rekordowy siedmiokrotny mistrz Afryki, a Senegal należy do ścisłej czołówki kontynentu i przyjeżdża z opinią zespołu najbardziej „kompletnego” w tym turnieju. W zapowiedziach przewija się rewanżowy podtekst i pytanie, czy Egipt potrafi przełamać rywala, z którym w ostatnich bezpośrednich meczach miał kłopot ze zdobywaniem bramek.
Senegal opiera grę na stabilnej strukturze i jakości w obu polach karnych: Sports Mole wskazuje, że „Lwy Terangi” mają turniej w rytmie dobrze naoliwionej maszyny, a kapitan Sadio Mané jest ważnym punktem nie tylko jako finisher, ale też kreator (w samym turnieju miał już kilka kluczowych podań). Egipt ma z kolei argument najprostszy i najgroźniejszy: Mohamed Salah oraz wsparcie w ofensywie (m.in. Omar Marmoush), czyli duet, który potrafi z niczego stworzyć sytuację, nawet jeśli mecz długo jest zamknięty.
Wątek taktyczny? Senegal będzie chciał narzucić intensywność i wygrać środek boiska, Egipt — przeciągnąć spotkanie na swoją cierpliwość, stałe fragmenty i „jedną” akcję Salaha. Jeśli półfinał będzie grany na noże, przewagę może dać jedna strata, jedna kontra albo jeden stały fragment — i to jest scenariusz, którego w takich meczach nie da się uniknąć.
Maroko – Nigeria: gospodarze, „X factor” Diaza i siła Osimhena
Drugi półfinał ma energię wielkiego spektaklu: Maroko gra u siebie w Rabacie, Nigeria w tym turnieju wygląda jak drużyna stworzona do meczów o wysoką stawkę. Al Jazeera zwraca uwagę na nazwiska, które ciągną ten turniej na plecach: Ademola Lookman ma już 7 udziałów przy bramkach (3 gole i 4 asysty), a Victor Osimhen strzelił 4 gole i jest stałym zagrożeniem w polu karnym.
Maroko ma własną gwiazdę turnieju: Brahim Díaz zdobył 5 bramek i jest liderem klasyfikacji strzelców, a selekcjoner Walid Regragui nazwał go „czynnikiem X” drużyny. Sports Mole dodaje, że siłą gospodarzy jest też pragmatyzm: Maroko straciło w turnieju tylko jednego gola i jest bardzo trudne do złamania, bo potrafi bronić nisko, a jednocześnie błyskawicznie przechodzić do ataku.
Kluczowe pytanie brzmi, czy Nigeria zdoła rozerwać tę strukturę tempem i fizycznością, czy to Maroko „przeczeka” presję i ukąsi w odpowiednim momencie. Dodatkowym smaczkiem jest zdrowie Diaza (zszedł w poprzednim meczu z mocno zabandażowanym udem), co może wpłynąć na plan Maroka, jeśli nie będzie gotowy na pełne 90 minut.
Godziny, miejsca i stawka
Oba półfinały są w środę 14 stycznia: Senegal – Egipt o 17:00 w Grand Stade de Tanger (Tanger), a Maroko – Nigeria o 20:00 w Complexe Sportif Prince Moulay Abdellah (Rabat). Zwycięzcy zagrają w finale AFCON, przegrani zostają z meczem o trzecie miejsce — czyli w praktyce: albo wejście do historii, albo poczucie, że było tak blisko



