Grudzień 2025 roku obnażył wszystkie słabości Śląska Wrocław: brak stabilnych pieniędzy, organizacyjny paraliż i poczucie, że klub stoi w miejscu, kiedy inni już planują zimę. Najbardziej symboliczny obrazek? Śląsk nie pojedzie na zagraniczny obóz przygotowawczy, bo – mówiąc wprost – nie ma na to warunków finansowych i decyzyjnych.

Obozu nie będzie. Śląsk zostaje we Wrocławiu

Według Śląsknetu wrocławianie rezygnują z zimowego wyjazdu i zostają na przygotowaniach w kraju, a w tle przewija się brak środków i brak możliwości podejmowania nowych zobowiązań w sytuacji przeciągającej się niepewności właścicielskiej. Weszło pisało, że po spadku z Ekstraklasy klub zaciska pasa i właśnie dlatego zrezygnowano z wyjazdu, a drużyna będzie przygotowywać się do rundy w Polsce.

Prezes Śląska, Michał Mazur, próbował uspokajać nastroje i zaznaczał, że problemy „nie wynikają z procesu prywatyzacji”, tylko przede wszystkim ze spadku z Ekstraklasy i funkcjonowania w realiach I ligi. Jednocześnie sam przyznał, że gdyby prywatyzacja zakończyła się wcześniej, część decyzji podejmowałby już nowy właściciel, a tak klub działa w „trybie przejściowym”.

Prywatyzacji nie będzie. Miasto mówi „stop”

Największy cios przyszedł 18 grudnia: miasto Wrocław oficjalnie poinformowało o negatywnej decyzji zespołu negocjacyjnego w sprawie prywatyzacji, czyli sprzedaży większościowego pakietu akcji inwestorowi Mariuszowi Iwańskiemu. W komunikacie wprost wskazano powód: inwestor „nie wykazał odpowiednich zabezpieczeń finansowych” gwarantujących wykonanie obowiązków inwestycyjnych w perspektywie kolejnych 5 lat.

Miasto podało również, że inwestor nie zgodził się na tzw. „sankcyjny wykup akcji” – mechanizm, który miał dawać miastu możliwość odzyskania akcji w sytuacji niewywiązania się z umowy. Krótko: sprzedaż miała być bezpieczna, a w ocenie miasta bez odpowiednich gwarancji bezpieczeństwa nie było.

Skutki? Zawieszenie i cięcie planów

Kiedy prywatyzacja upada w połowie grudnia, a klub nie ma pewności co do finansowania i kierunku, zaczyna się klasyczne „wstrzymujemy wszystko”. Obozu nie ma, zimowe planowanie transferów staje się trudniejsze, a kibice mają wrażenie, że Śląsk traci czas w najważniejszym momencie sezonu.

I to jest sedno problemu Śląska w grudniu 2025: nie chodzi o jeden odwołany wyjazd, tylko o stan ciągłego napięcia, w którym każda decyzja kosztuje dwa razy więcej – bo nie wiadomo, kto za chwilę będzie za nią odpowiadał.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *