Six Nations wchodzi w kluczowy moment drugiego weekendu grania, a w programie są trzy mecze, które mogą ustawić całą narrację na dalszą część turnieju. W sobotę 21 lutego czeka nas hit Anglia–Irlandia oraz starcie Walia–Szkocja, a w niedzielę 22 lutego Francja podejmuje Włochy. To zestaw, w którym każdy faworyt ma coś do udowodnienia, a każda wpadka natychmiast wraca w tabeli.
Co, gdzie, o której. Terminarz na 21 i 22 lutego
Anglia–Irlandia, sobota 21 lutego, Allianz Stadium w Twickenham, początek 14:10 czasu GMT.
Walia–Szkocja, sobota 21 lutego, Principality Stadium w Cardiff, początek 16:40 czasu GMT.
Francja–Włochy, niedziela 22 lutego, Stade Pierre Mauroy w Lille, początek 15:10 czasu GMT.
Zapowiedź hitu. Anglia kontra Irlandia
To mecz, który niemal zawsze jest sprawdzianem charakteru, bo oba zespoły budują swoją tożsamość na fizyczności i kontroli tempa, tylko robią to innymi narzędziami. Dla Anglii to okazja, by potwierdzić, że wraca do czołówki i nie jest zespołem, który wygrywa tylko wtedy, gdy mecz idzie pod ich scenariusz. Dla Irlandii to próba utrzymania pozycji ekipy, która wciąż jest w grze o tytuł i nie pęka w Twickenham.
W kontekście tabeli ten mecz ma wagę podwójną, bo zwycięzca nie tylko dopisuje punkty, ale też zabiera rywalowi tlen w walce o mistrzostwo. To będzie spotkanie, w którym kluczowe jest pierwsze 20 minut, bo jeśli jedna strona narzuci dominację w kontakcie, druga zacznie oddawać pole i łapać karne.
Walia kontra Szkocja. Mecz o oddech i o wiarę
W Cardiff zagrają drużyny, które w ostatnich latach często były na granicy między solidnością a kryzysem. Walia jest w trybie odbudowy, a w tym turnieju każdy mecz w domu jest dla niej jak mały finał. Szkocja z kolei ma potencjał, by wygrać z każdym, ale musi pokazać powtarzalność, bo tylko to daje realną walkę o najwyższe miejsca.
Cardiff zwykle daje intensywność, a emocje potrafią skoczyć od jednej decyzji sędziego, jednej żółtej kartki albo jednego przechwytu w środku pola. Zwycięzca wychodzi z kolejki z realnym argumentem w tabeli, przegrany wraca do liczenia, czy nie grozi mu sezon na samą obronę przed ostatnim miejscem.
Francja kontra Włochy. Faworyt ma obowiązek, a Włosi polują na moment
Francja gra u siebie z Włochami w Lille i tu presja jest po stronie gospodarzy, bo jako obrońcy tytułu nie mogą pozwolić sobie na stratę punktów z rywalem, z którym z reguły mają przewagę jakości. Włosi przyjeżdżają jednak z nastawieniem, że jeśli mecz będzie długo na styku, to każdy błąd Francji może otworzyć drzwi do sensacji.
W praktyce kluczowe będzie tempo gry Francji i to, czy od początku ustawią mecz w połowie Włoch, bo wtedy rośnie liczba karnych i szansa na szybkie odskoczenie. Jeśli nie, Włosi będą szukać swojej okazji, bo w Six Nations często wystarczy jeden fragment gry, by odwrócić cały obraz spotkania.
Wątki turnieju. Układ tabeli i presja na faworytach
Po pierwszych meczach turniej tradycyjnie jest jeszcze otwarty, ale presja zaczyna rosnąć szybciej, niż sugeruje kalendarz. Francja broni tytułu z 2025 roku, a Anglia i Irlandia od początku są wymieniane jako główni kandydaci do mistrzostwa, więc każde potknięcie natychmiast uruchamia pytania o formę, szerokość składu i odporność psychiczną. Trzy mecze dają trzy różne historie, hit o punkty w Twickenham, bój o oddech w Cardiff i obowiązek faworyta w Lille.



