Iga Świątek odpadła z Australian Open na etapie ćwierćfinału po porażce z Jeleną Rybakiną 5:7, 1:6. Pierwszy set był wyrównany i do końca trzymał się na granicy, ale w drugim Polka straciła intensywność, a Kazaszka podkręciła tempo i przejęła mecz.

Wynik i przebieg: set wyrównany, potem zjazd

W pierwszej partii Świątek i Rybakina długo szły gem za gem. Polka zaczęła od przełamania, ale rywalka szybko odpowiedziała rebreakiem, a kluczowy moment przyszedł w końcówce seta, przy serwisie Igi. Świątek przegrała własne podanie i oddała set 5:7.

Drugi set był już jednostronny. Rybakina przełamała Świątek na początku, a potem poszła za ciosem, wygrywając 6:1 w 35 minut. W tej partii Kazaszka przełamała Polkę m.in. w drugim i szóstym gemie, a mecz zamknęła asem.

Dlaczego Świątek przegrała: serwis, tempo i szybki kort

Diagnoza z boiska jest prosta. W końcówce pierwszego seta Świątek brakowało pierwszego podania, a Rybakina z każdym gemem grała coraz odważniej, skracała wymiany i trafiała precyzyjniej. Na Rod Laver Arena, na szybkiej nawierzchni, kiedy rywalka serwuje mocno i wciska piłkę płasko w kort, margines błędu robi się minimalny.

W drugim secie doszło do efektu domina. Polka przestała nadążać za tempem, spadła jej intensywność, a Rybakina poczuła, że może kończyć akcje szybciej niż wcześniej. I wtedy to już nie był mecz „na detale”, tylko wyścig, którego Świątek nie złapała.

Wypowiedzi po meczu: „wiem, nad czym muszę pracować”

Świątek po porażce nie szukała wymówek. Powiedziała, że wie, nad czym musi pracować, i że zamiast rozpamiętywać wynik, wolałaby wrócić na kort treningowy i poprawić elementy, które na takich warunkach są kluczowe.

Polka zwróciła też uwagę, że na początku drugiego seta „spadła jej intensywność”, a Rybakina „podkręciła tempo” i była „precyzyjniejsza”. Dodała, że na szybkich kortach, takich jak w Melbourne, nigdy nie będzie jej się grało „gładko”.

Co to oznacza dalej: kolejna próba na AO i równy bilans

Świątek znów nie wygrała Australian Open i zakończyła turniej na etapie najlepszej ósemki. Dla niej to też kwestia punktów rankingowych, bo rok wcześniej była w półfinale, więc tej puli nie obroniła w całości.

Rybakina awansowała do półfinału i potwierdziła, że to jedna z najtrudniejszych rywalek dla Igi, szczególnie na szybkich kortach. Po tym meczu bilans ich rywalizacji wyrównał się do 6:6, a w ostatnich miesiącach to Kazaszka częściej potrafi przejąć kontrolę tempem i serwisem.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *