Udostępnij artykuł:

Reprezentacja Polski przegrała w Sztokholmie ze Szwecją 2:3 w finale baraży o mundial 2026 i po raz pierwszy od 12 lat zabraknie jej na mistrzostwach świata. Jan Urban mówi o „porażce w najbardziej nieodpowiednim momencie” i błędach w obronie, Graham Potter chwali Polskę, a wokół przyszłości Roberta Lewandowskiego w kadrze natychmiast wybuchła dyskusja.


Mecz, który zabrał mundial

Polacy dwa razy odrabiali straty – po golach Nicoli Zalewskiego i Karola Świderskiego doprowadzali do remisów 1:1 i 2:2 – ale w 88. minucie Viktor Gyökeres zadał decydujący cios, wykorzystując zamieszanie po serii dośrodkowań w nasze pole karne. To Szwedzi jadą na mundial do USA, Kanady i Meksyku, a dla Polski będzie to pierwszy wielki turniej bez udziału kadry od mistrzostw świata 2014.

Jan Urban nie ukrywał rozgoryczenia. „Przegraliśmy najważniejszy mecz roku. Porażka w najbardziej nieodpowiednim momencie” – mówił w TVP Sport. Jednocześnie podkreślał, że paradoksalnie było to „najlepsze spotkanie pod jego wodzą”, bo drużyna przez większą część meczu grała odważnie i sprawiała gospodarzom mnóstwo problemów.


Urban: graliśmy dobrze, przegraliśmy przez własne błędy

Selekcjoner bardzo jasno wskazał źródła porażki – organizacja gry w obronie i reagowanie na stałe fragmenty. „Polacy przegrali to spotkanie przede wszystkim przez swoje fatalne błędy w obronie” – streszcza jego słowa „Sport.pl”. „Sposób, w jaki broniliśmy tego rzutu wolnego, nie przystoi na tym poziomie” – dodał, odnosząc się do jednego z goli Szwedów.

Urban przypomniał, że przed meczem sztab szczegółowo analizował siłę Szwedów: szybkość Elangi i Gyökeresa oraz ich wzrost przy dośrodkowaniach. „Mówiliśmy, że Szwecja ma bardzo dobrze opracowane stałe fragmenty gry. Jestem wkurzony na to, że Gyökeres był sam, strzelił bez nikogo” – przyznał. Selekcjoner ubolewał też nad kluczową akcją w końcówce: „Najpierw bardzo dobra obrona Kamila Grabary, potem wybijanie piłki na siłę, ona wraca raz, drugi raz i tracimy bramkę. Kurczę, sami żeśmy sprowokowali tę sytuację”.


Potter: Polska była naprawdę dobra

Zupełnie inny nastrój panował w szatni rywali, ale selekcjoner Szwecji podkreślał szacunek dla biało‑czerwonych. „Polska drużyna była naprawdę dobra, to było fantastyczne piłkarskie widowisko” – mówił Graham Potter na konferencji prasowej. Dodał, że jego zespół „wygrał nie dlatego, że był najlepszą drużyną, ale dlatego, że był zjednoczony”, podkreślając wagę mentalności i organizacji przy własnych stałych fragmentach.

Anglik przyznał też, że rzadko zdarza się wejść na stadion i „poczuć coś takiego”, nawiązując do atmosfery na Strawberry Arena i rangi meczu dla obu krajów. Z dystansem odniósł się za to do pytań o mundial: przypomniał, że prowadzi Szwecję dopiero w czwartym meczu i prosił, by „dać mu szansę” przed wyciąganiem daleko idących wniosków.


Lewandowski: ból, Instagram i pytanie o przyszłość

Po końcowym gwizdku kamery uchwyciły samotnego Roberta Lewandowskiego kucającego przy polu karnym Szwedów – bez maski, wpatrzonego w świętujących rywali. „W Sztokholmie przegrała drużyna lepsza, ale też drużyna, która popełniła za dużo błędów” – komentuje „Sport.pl”, dodając, że być może właśnie straciliśmy kapitana na stałe.

Sam Lewandowski mówił krótko, ale mocno: „Będziemy musieli sobie zdać sprawę z tego, że nie awansowaliśmy na mundial. Nie życzę tego nikomu” – stwierdził w rozmowie z TVP Sport. Zwrócił uwagę, że to był realnie ostatni mundial, na który mógłby pojechać w roli lidera, bo w sierpniu 2026 skończy 38 lat.

Najwięcej szumu wywołał jednak jego wpis w mediach społecznościowych – zdjęcie z meczu i tytuł „Time to say goodbye”. Część mediów zinterpretowała to jako jednoznaczne pożegnanie z reprezentacją, pisząc wprost o końcu kariery Lewandowskiego w kadrze. Inne źródła podkreślały, że kapitan przede wszystkim żegna się z marzeniami o kolejnym mundialu i nie ogłasza jeszcze formalnie zakończenia gry w biało‑czerwonych barwach.

Jan Urban przyznał, że temat przyszłości kapitana będzie musiał zostać spokojnie omówiony w węższym gronie: „Odbędą się rozmowy” – cytują selekcjonera serwisy piłkarskie. Na dziś pewne są tylko emocje i fakt, że przyszłość Lewandowskiego w reprezentacji stoi pod dużym znakiem zapytania.


Konsekwencje porażki: sportowe i wizerunkowe

Brak awansu na mundial ma wymiar nie tylko sportowy, ale też finansowy i wizerunkowy – Polska traci premie od FIFA, ekspozycję w globalnych mediach i naturalne „okno wystawowe” dla piłkarzy, którzy mogliby przeskoczyć do mocniejszych klubów po dobrym turnieju. To także cios dla całego środowiska – od sponsorów po kibiców przyzwyczajonych, że od 2016 roku kadra gra praktycznie na każdym dużym turnieju.

Jednocześnie wielu ekspertów zwraca uwagę, że mimo dramatu wyniku w Sztokholmie reprezentacja pod wodzą Jana Urbana pokazała w barażach zupełnie inną twarz niż w najbardziej kryzysowych momentach eliminacji – z większą odwagą w ataku, lepszą organizacją gry i nowymi twarzami, jak choćby Przemysław Wiśniewski czy Oskar Pietuszewski. To na nich – obok kilku liderów środka pola – może być budowana kadra już pod kolejne eliminacje, choć najpierw trzeba będzie przełknąć gorycz mundialu oglądanego sprzed telewizora.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *