Po wygranej 2:1 z Albanią reprezentacja Polski szykuje się już do najważniejszego meczu tej wiosny. We wtorek w finale baraży o mistrzostwa świata biało-czerwoni zagrają ze Szwecją, a Jan Urban ma kilka wariantów na skład i sposób gry. Po meczu z Albanią w kadrze jest sporo spokoju, ale też świadomość, że ze Szwedami trzeba będzie zagrać odważniej i czyściej w obronie.
Jak wyglądał mecz z Albanią
Polska zaczęła półfinał baraży dobrze, ale z czasem oddała inicjatywę Albanii. Jan Urban po meczu przyznał, że w pierwszej połowie były zarówno dobre momenty, jak i błędy, po których rywale łatwo wychodzili z kontrami. Kapitan Robert Lewandowski mówił z kolei, że przez chwilę pressing działał bardzo dobrze, ale potem zabrakło konsekwencji, a po przerwie drużyna miała już większą kontrolę nad meczem.
Najważniejsze było jednak to, że Polska odwróciła wynik. Gole Lewandowskiego i Zielińskiego dały zwycięstwo 2:1 i awans do finału, a sam mecz pokazał, że kadra potrafi reagować na trudne momenty. Urban po spotkaniu podkreślał też, że rywal był bardzo wymagający od pierwszych minut i że w finale trzeba będzie zagrać inaczej niż z Albanią.
Pomysły Urbana
Wokół kadry najwięcej mówi się dziś o tym, jak Urban zestawi zespół na Szwecję. Według medialnych prognoz selekcjoner może postawić na Kamila Grabarę w bramce, a przed nim na defensywę z Kędziorą, Bednarkiem i Kiwiorem oraz Mattym Cashem po prawej stronie. Sporo zależy też od tego, czy w wyjściowym składzie od razu pojawi się Nicola Zalewski, który wraca po pauzie za kartki.
Urban ma komfort, bo przed finałem wszyscy piłkarze są zdrowi i gotowi do gry. Sztab może więc wybierać między większą ostrożnością a odważniejszym ustawieniem z większą liczbą zawodników kreatywnych, szczególnie w środku pola i na skrzydłach.
Co da Szwecja
Szwecja awansowała do finału po zwycięstwie 3:1 nad Ukrainą, a bohaterem meczu został Viktor Gyokeres, który strzelił hat-tricka. To oznacza, że Polska zagra z rywalem silnym fizycznie, groźnym w ataku i pewnym siebie po bardzo dobrym półfinale.
Szwedzi ponownie staną naprzeciw Polski w meczu o mundial, więc stawka będzie identyczna jak wcześniej – jeden finał i jedna przepustka na mistrzostwa świata 2026. W polskim obozie panuje przekonanie, że kluczowe będą pierwsze minuty, jakość pressingu i zabezpieczenie tyłów, bo Ukraina pokazała, że zostawienie Szwedom miejsca kończy się problemami.
Co może zadecydować
Największym atutem Polski po Albanii jest charakter i reakcja po stracie gola. Największym pytaniem pozostaje natomiast to, czy kadra utrzyma koncentrację przez cały mecz, bo w finale baraży każdy błąd może kosztować mundial.
Urban szuka teraz balansu między doświadczeniem a świeżością. Jeśli biało-czerwoni powtórzą energię z drugiej połowy meczu z Albanią, a jednocześnie zagrają dokładniej w obronie, mecz ze Szwecją może być bardzo otwarty.



