Polska pokonała Albanię 2:1 w półfinale baraży o awans na mistrzostwa świata 2026 i zagrają w finale z Szwecją. Przez pół godziny biało-czerwoni gonili wynik po straconej bramce w 42. minucie, ale gole Roberta Lewandowskiego i Piotra Zielińskiego odwróciły losy meczu na PGE Narodowym. Asystę przy obu trafieniach zanotował Sebastian Szymański.
Przebieg meczu: Polska upokorzona przed przerwą, odmieniona po niej
Pierwsze 15 minut należało do biało-czerwonych. Polska wysoko pressingowała, odbierała piłkę Albańczykom i stwarzała sytuacje. Potem jednak pressing zaczął się sypać, Albania odetchnęła i wróciła do swojej defensywnej gry z szybkimi kontrami. Kulminacja nastąpiła w 42. minucie: Jan Bednarek popełnił błąd przy wybiciu piłki i zamiast wybić ją dalej, zostawił pod nogi albańskiemu napastnikowi – Arber Hoxha nie miał problemu z pokonaniem Kamila Grabary. 0:1.
Przerwa to był kluczowy moment. Urban dokonał zmian taktycznych i kadrowych – z boiska odszedł Filip Rózga, a na murawę wszedł Oskar Pietuszewski, który zaliczył swój debiut w reprezentacji Polski. Zmiana z miejsca ożywiła polską grę w szerokościach – 17-latek z Porto poruszał się z niespotykaną nonszalancją i wywalczał faule oraz przestrzeń po lewej stronie.
Przełom nastąpił w 63. minucie: Sebastian Szymański przedarł się prawą stroną i dośrodkował precyzyjnie w pole karne, a Robert Lewandowski – choć niepewnie z bramkarzem – wbił piłkę do siatki. 1:1, Narodowy eksplodował. Zaledwie 10 minut później, w 73. minucie, znów błysnął Szymański: tym razem jego podanie znalazło Piotra Zielińskiego, który mocnym uderzeniem zza pola karnego zamknął mecz. 2:1 i takie wyniki utrzymało się do końca.
W doliczonym czasie Urban wprowadził na boisko Jakuba Modera i Arkadiusza Pyrkę, a Lewandowski schodził przy głośnych owacjach całego stadionu.
Lewandowski płakał. Pietuszewski debiutował. Szymański rządził
Tuż po końcowym gwizdku kamera uchwyciła Roberta Lewandowskiego z łzami w oczach. Kapitan przyznał po meczu, że emocje wzięły górę. „Liczy się awans, a nie styl” – powiedział wprost do mikrofonu TVP Sport. Dodał: „W pierwszej połowie nie wychodził nam pressing. Pierwszy kwadrans był bardzo dobry, Albańczycy nie wiedzieli, co zrobić. Potem nasze 2–3 błędy, słabszy pressing, oni też poczuli pewność siebie. W drugiej połowie z boiska wydawało nam się, że mieliśmy większą kontrolę”.
O Pietuszewskim mówił z ciepłem i dumą: „To jest debiut chłopaka, który może być wielkim zawodnikiem. Myślę, że zobaczyliśmy fragment jego umiejętności”. Lewandowski skomentował też pytanie o łzy po ostatnim gwizdku: „Fakt, że wzruszyłem się – to drugorzędna sprawa. Ważne, że jesteśmy w finale”.
Jan Urban na konferencji prasowej po meczu ocenił grę drużyny spokojnie, ale bez przesady. Przyznał, że pierwsza połowa nie wyglądała tak, jak zaplanował, ale zaznaczył, że w przerwie znalazł sposób na korektę. Trener Albanii wzdychał po meczu – przyznał, że jego drużyna miała plan, który się sprawdził przez 45 minut, ale drugiej połowy nie była w stanie już utrzymać.
Skład, statystyki, sędzia
Polska (Urban): Kamil Grabara – Matty Cash, Tomasz Kędziora (62′ Karol Świderski), Jan Bednarek, Jakub Kiwior – Michał Skóraś, Sebastian Szymański, Piotr Zieliński (82′ Jakub Moder), Jakub Kamiński (90′ Arkadiusz Pyrka) – Filip Rózga (46′ Oskar Pietuszewski) – Robert Lewandowski (90′ Bartosz Slisz).
Albania: Strakosha – Hysaj (żółta), Ismajli, Djimsiti, Mitaj (żółta) – Asllani (żółta), Shehu, Laci – Uzuni, Broja, Asani.
Sędzia: Anthony Taylor (Anglia). Widzów: ok. 56 000. Żółte kartki po stronie Polski: Lewandowski, Świderski.
Dwie asysty Szymańskiego przy obu golach, debiut Pietuszewskiego i łzy Lewandowskiego – to były trzy obrazy, które najlepiej podsumowały ten wieczór.
Co dalej? Teraz Szwecja
Polska 31 marca zagra finał baraży ze Szwecją – na wyjeździe, w Sztokholmie lub Göteborgu. Szwedzi pokonali wczoraj Ukrainę 3:1 w Walencji i awansowali do decydującego meczu w świetnym stylu. Kto wygra finał, jedzie na mundial do USA, Kanady i Meksyku i trafi do grupy F z Holandią, Japonią i Tunezją.
Polska ma za sobą ciężki bój, ale też dużo wiary po odwróceniu wyniku. Urban zapowiedział, że już w piątek sztab przystępuje do analizy Szwedów. Lewandowski ma pięć dni, by naładować akumulatory i stanąć do finałowej bitwy o mundial.
Przygotowano przy użyciu Claude Sonnet 4.6



