Dzisiejsze tematy w PlusLidze kręcą się wokół czterech historii, które mają wszystko: klasyk z przełamaniem, sensację drużyny walczącej o życie, dwa sety jak z innej dyscypliny i tie break zamknięty jednym ciosem. Skra Bełchatów wreszcie wygrała w 2026 roku i zrobiła to na Resovii, Steam Hemarpol Norwid Częstochowa zaskoczył mistrzów z Jastrzębia, ZAKSA poległa po dwóch setach na przewagi z Indykpolem, a Warta Zawiercie wycisnęła wygraną z osłabionym Treflem, kończąc mecz tie breakiem 15:4.
Skra Bełchatów – Resovia 3:1. Przełamanie w klasyku i pierwszy uśmiech w 2026
Skra wygrała z Asseco Resovią 3:1 w ligowym klasyku i przerwała serię sześciu porażek, notując pierwsze zwycięstwo w 2026 roku. Wynik setów mówi sporo o przebiegu, bo po przegranej premierowej partii 19:25 gospodarze odwrócili mecz trzema kolejnymi setami 25:23, 25:20 i 25:19. To było zwycięstwo z gatunku tych, które budują drużynę, bo w końcówce drugiego seta Skra musiała wytrzymać presję, a potem już konsekwentnie dokręcała śrubę.
Dla Resovii ta porażka boli podwójnie, bo jesienią rzeszowianie rozbili Skrę w trzech setach, a tym razem w Bełchatowie nie potrafili domknąć meczu, mimo że mieli swoje momenty. Dla Skry to sygnał, że zespół nie jest skazany na dryf i wciąż ma jakość, by wygrywać z rywalami z czołówki.
Sensacja w Częstochowie. Norwid ograł JSW 3:1 i złapał tlen w walce o utrzymanie
Steam Hemarpol Norwid Częstochowa wygrał z JSW Jastrzębskim Węglem 3:1 i to jest wynik, który w tym sezonie można spokojnie nazwać sensacją. Częstochowianie wygrali 31:29, 25:20, przegrali 17:25 i zamknęli spotkanie 25:20, czyli nie była to jednorazowa seria, tylko mecz zrobiony na dystansie.
Norwid był po pięciu porażkach z rzędu i potrzebował punktów jak tlenu, bo walczy o utrzymanie, a takie zwycięstwa budują nie tylko tabelę, ale też wiarę, że da się wyjść z kryzysu. Dla Jastrzębia to alarm, bo mistrzowie Polski, którzy zwykle wygrywają jakością w końcówkach, tym razem nie dociągnęli pierwszego seta i potem już gonili mecz, zamiast go prowadzić.
ZAKSA – Indykpol AZS 1:3. Dwa sety na przewagi i odporność w końcówkach
W Kędzierzynie ZAKSA przegrała z Indykpolem AZS Olsztyn 1:3, a ten mecz zapisze się w pamięci przez końcówki. Drugi set zakończył się 30:28 dla Olsztyna, a czwarty aż 35:33, oba na przewagi, oba wygrane przez gości.
Polsat Sport podkreślał, że trener Indykpolu Daniel Pliński trafił ze zmianami i pozostawił rezerwowych na boisku, gdy jego drużyna zaczęła odrabiać straty, a potem poszła za ciosem w kolejnych fragmentach spotkania. Z perspektywy ZAKSY to jest cios mentalny, bo w czwartej partii gospodarze mieli piłkę setową przy 24:20 po punktowej zagrywce Kamila Rychlickiego, a mimo to wypuścili seta i mecz. To pokazuje, że czasem o wyniku nie decyduje ładna gra, tylko zimna krew w dwóch trzech wymianach, gdy wszystko się pali.
Warta Zawiercie – Trefl 3:2. Punkt dla osłabionych i nokaut 15:4
Aluron CMC Warta Zawiercie wygrała z Energą Treflem Gdańsk 3:2, ale historia tego meczu jest bardziej złożona niż sam wynik. Trefl przyjechał w mocno osłabionym składzie, bez dwóch podstawowych zawodników, a mimo tego potrafił postawić się faworytowi i zabrać punkt w Zawierciu.
Mecz był długi, wyrównany i dopiero w tie breaku Warta zamknęła temat w brutalnym stylu, wygrywając decydującego seta 15:4, co Polsat Sport nazwał rozbiciem rywali. To idealny przykład, jak wygląda prawdziwe domknięcie spotkania, kiedy po czterech setach walki potrafisz wejść w piątego z pełnym przełożeniem na zagrywce, bloku i w obronie.
Taki weekend w PlusLidze robi dwie rzeczy naraz. Z jednej strony stabilizuje faworytów, bo nawet jeśli przegrywają, to dostają ostrzeżenie na czas. Z drugiej, daje nadzieję ekipom z dołu, bo pokazuje, że jeden dobry mecz potrafi zmienić wszystko, nawet w lidze, w której nazwiska zwykle znaczą więcej niż przypadek.



