Oskar Pietuszewski w kilka tygodni wyrósł na jedno z najgłośniejszych nazwisk wokół polskiej piłki. W Portugalii naprawdę zrobiło się o nim głośno, bo 17-latek z FC Porto nie tylko dostaje minuty, ale też daje konkrety i coraz częściej jest bohaterem dużych meczów.

Najmocniej nazwisko Pietuszewskiego wybrzmiało po spotkaniu z Benficą. W 40. minucie Polak ograł Nicolasa Otamendiego i podwyższył prowadzenie Porto na 2:0, a jego bramka natychmiast obiegła media w Portugalii i w Polsce. To był gol, po którym zaczęto mówić o nim nie tylko jako o utalentowanym juniorze, ale jako o piłkarzu, który już teraz potrafi zrobić różnicę w jednym z największych meczów portugalskiej ligi.

Na tym jednak się nie skończyło. W kolejnym ligowym meczu z Moreirense Pietuszewski znów wpisał się na listę strzelców, a FC Porto wygrało 3:0. Ma już trzy gole i jedną asystę w sezonie Primeira Liga, co tylko wzmacnia narrację, że jego wejście do pierwszej drużyny Porto było znacznie szybsze i mocniejsze, niż wielu się spodziewało.

Właśnie ta regularność robi dziś największe wrażenie. Nie chodzi już tylko o pojedynczy efektowny moment, ale o to, że Pietuszewski zaczyna być piłkarzem, o którym mówi się przed meczami i po meczach. Portugalskie media zwracają uwagę na jego odwagę w dryblingu, luz w pojedynkach i bardzo dobre wejście w realia ligi, która uchodzi za wymagającą taktycznie i technicznie.

Wokół młodego Polaka pojawiły się też konkretne opinie i reakcje. Po meczu z Benficą szeroko komentowano fakt, że akcja Pietuszewskiego stała się jednym z symboli spotkania, a wokół jego nazwiska zrobił się taki szum, że odniósł się do niego nawet Jose Mourinho. Z kolei trener Porto Francesco Farioli podkreślał, że zawodnik bardzo szybko odnalazł się w zespole i przekroczył oczekiwania związane z zimowym transferem.

Naturalnie w Polsce od razu ruszyła dyskusja o reprezentacji. Czy Jan Urban powinien już teraz sięgnąć po Pietuszewskiego? To temat, który wraca praktycznie po każdym jego dobrym meczu. W mediach pojawiały się głosy, że skrzydłowy Porto zasługuje przynajmniej na miejsce w szerokiej kadrze, a część komentatorów wręcz sugerowała, że brak zaproszenia dla tak rozpędzonego zawodnika byłby bardzo trudny do obrony.

Sam Jan Urban podchodzi jednak do sprawy spokojniej. Selekcjoner mówił, że Pietuszewski ma ogromny potencjał i jest zawodnikiem, którego bardzo uważnie obserwuje, ale jednocześnie nie chce sztucznie pompować oczekiwań wokół 17-latka. Urban zaznaczał też, że konkurencja w bocznych sektorach reprezentacji jest spora, dlatego ewentualne powołanie musi wynikać nie z chwilowej mody, tylko z realnego planu na wykorzystanie zawodnika.

To zresztą brzmi rozsądnie. Pietuszewski jest dziś na etapie, na którym najważniejsze wydaje się regularne granie, rozwój i spokojne budowanie pozycji w Porto. Z drugiej strony skala szumu wokół jego nazwiska nie bierze się z przypadku, bo mało który polski 17-latek potrafi w tak krótkim czasie strzelać gole w Portugalii i robić to w meczach, które natychmiast trafiają na nagłówki.

Dlatego odpowiedź na pytanie o kadrę brzmi dziś tak: Pietuszewski jest bardzo blisko seniorskiej reprezentacji, a jeśli utrzyma tempo i dalej będzie dawał liczby w Porto, jego powołanie przez Jana Urbana wydaje się raczej kwestią czasu niż odległej przyszłości. Na razie podbija Portugalię, a w Polsce coraz mniej osób pyta, czy jest gotowy na kadrę, a coraz więcej zastanawia się po prostu, kiedy nadejdzie ten moment.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *