Kyren Wilson wygrał Masters 2026, pokonując w finale Johna Higginsa 10:6 i sięgając po pierwszy w karierze tytuł w turnieju „Wielkiej Trójki” (obok MŚ i UK Championship). To zwycięstwo na Alexandra Palace domyka drogę, którą „Warrior” budował od lat – z przegranego finału w 2018 r. do roli pełnoprawnego mistrza w ikonicznej hali.

BBC podkreśla, że finał nie był wielkim klasykiem pod względem poziomu brejków, ale Wilson wygrał go organizacją gry i odpornością. Prowadził 5:3 po pierwszej sesji, w wieczornej odsłonie utrzymał przewagę, a w kluczowych momentach wygrywał „brudne” frame’y, mimo że najwyższy brejk w pierwszych pięciu partiach wieczoru wyniósł zaledwie 49. Express przypomina, że za tytuł zgarnął 350 tys. funtów, co jest jednym z najwyższych czeków w sezonie.

W pomeczowym wywiadzie dla BBC Wilson przyznał, że starał się nie rozpłakać, bo pamięta ból po przegranym finale sprzed lat: mówił, że to „spełnienie marzenia” i że granie z idolem, jakim jest dla niego Higgins, było przywilejem. Szkot z klasą przyznał, że rywal „był dziś całkowicie dominujący” i że sam „zgasł” w ostatnich dwóch finałach, które grał.

Przerwanie finału przez nagły incydent medyczny

Mecz miał też wyjątkowy, nie-sportowy moment. Finał został na chwilę przerwany z powodu nagłego zdarzenia medycznego na trybunach – jedna z kibicek źle się poczuła po drugim frejmie. BBC i brytyjskie media opisują, że Hazel Irvine poinformowała widzów o sytuacji, a organizatorzy poprosili zawodników o opuszczenie stołu, by służby medyczne mogły spokojnie udzielić pomocy.

Według relacji walijskich mediów kobieta ostatecznie opuściła halę o własnych siłach i została określona jako „w porządku”, a mecz wznowiono przy stanie 1:1. Zarówno Higgins, jak i Wilson zachowali się w tej sytuacji spokojnie i profesjonalnie – nie protestowali, cierpliwie czekali na sygnał do powrotu, a kibice w Ally Pally zareagowali oklaskami, gdy przekazano informację, że z poszkodowaną jest lepiej.

Co dalej po Masters: forma Trumpa, Robertsona, Selby’ego i Higginsa

Flashscore i inne serwisy podkreślają, że tegoroczny Masters przyniósł kilka wyraźnych narracji przed dalszą częścią sezonu.

  • Judd Trump – przed Masters był w dołku wynikowym (brak tytułu w 2025 r.), ale w Ally Pally pokazał przebłyski dawnej klasy, m.in. trzy setki w meczu z Dingiem Junhuiem wygranym 6:2. Wciąż jednak wraca temat stabilności – Trump sam mówił, że „czeka na ten jeden mecz, jedno natchnienie”, a jego przygotowania zaburzyły m.in. problemy z treningiem i sprzętem.
  • Neil Robertson – wciąż potrafi „zahaczyć” kosmiczny poziom w pojedynczych meczach (setka 135 i cztery wygrane frame’y z rzędu z Chrisem Wakelinem), ale turniejowo nie skleja tego jeszcze w pełen bieg po trofeum. Przed German Masters i World Grand Prix pytanie brzmi, czy jest w stanie odzyskać regularność z lat, gdy seryjnie wygrywał duże turnieje.
  • Mark Selby – przychodził na Masters jako aktualny mistrz UK Championship i wciąż wygląda jak jeden z „najtwardszych” zawodników do ogrania w meczach długich. Jego styl – oparty na cierpliwości i kontroli stołu – może być jeszcze bardziej groźny w turniejach rankingowych, gdzie presja jest inna niż w „zaproszeniowym” Mastersie.
  • John Higgins – mimo porażki w finale potwierdził, że w wielkich imprezach nadal potrafi dojść daleko, ale po meczu mówił o rozczarowaniu tym, jak „zgasł” w decydujących momentach. Szkot wciąż jest groźny w każdym turnieju, ale pytanie o jego domknięcia finałów pozostaje otwarte.

Przed German Masters i World Grand Prix wnioski są dość jasne: Kyren Wilson wchodzi w ten fragment sezonu z ogromnym zastrzykiem pewności siebie i etykietą „gościa, który wygrał na Ally Pally”, a reszta czołówki – z różnym bagażem pytań. Masters 2026 pokazał, że nazwiska wciąż są te same, ale hierarchia w topie może jeszcze mocno się pozmieniać przed Crucible.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *