Wtorkowy wieczór z Ligą Mistrzów zapowiada się znakomicie, bo na kibiców czekają cztery rewanżowe starcia 1/8 finału: Sporting zagra z Bodø/Glimt, Arsenal z Bayerem Leverkusen, Chelsea z PSG, a Manchester City podejmie Real Madryt. Terminarz jest mocny nie tylko z powodu wielkich nazw, ale też dlatego, że w części par wszystko jest jeszcze szeroko otwarte, a w innych trzeba będzie gonić wynik i szukać małego cudu.
Warto od razu doprecyzować jedną rzecz: dziś nie ma meczu Bayern – Leverkusen. Bayer Leverkusen gra z Arsenalem, natomiast Bayern swoje spotkanie 1/8 finału rozgrywa dopiero w środę z Atalantą.
Sporting – Bodø/Glimt
To mecz, który dla wielu może być „tym mniej medialnym”, ale właśnie tutaj może być najwięcej czystej piłkarskiej energii. Bodø/Glimt ma za sobą świetną kampanię i według zapowiedzi Sports Illustrated norweski zespół już wcześniej potrafił ograć tak uznanych rywali jak Manchester City, Atletico i Inter, więc nikt nie traktuje go już jak przypadkowej sensacji.
Sporting ma jednak argumenty, by odwrócić losy dwumeczu, przede wszystkim ofensywną jakość i napastnika Luísa Suáreza, którego amerykańskie media określają jako jednego z najostrzejszych snajperów w Europie. Kluczowe będzie tempo od pierwszych minut, bo jeśli Portugalczycy szybko strzelą, presja przeniesie się na gości, ale jeśli Bodø utrzyma chłód i organizację, może jeszcze mocniej napisać swoją piękną historię.
Arsenal – Bayer Leverkusen
To jedno z najbardziej intrygujących starć wieczoru, bo mówimy o zespole bardzo stabilnym i dojrzewającym do wielkich rzeczy przeciwko drużynie, która nadal potrafi być groźna, ale potrzebuje meczu niemal idealnego. Sports Illustrated ocenia, że Arsenal wszedł w najwyższy bieg właśnie w Lidze Mistrzów i jest dziś jednym z najpoważniejszych kandydatów do końcowego triumfu.
W przewidywanych składach dużo będzie zależało od centralnej osi Arsenalu i tego, czy Kanonierzy narzucą swój pressing już od pierwszego kwadransa. Leverkusen musi odpowiedzieć odwagą, bo przy zbyt niskim ustawieniu może zostać zamknięty pod własnym polem karnym, a wtedy Emirates bardzo szybko potrafi zamienić się w stadion, który dusi rywala kolejnymi atakami.
Chelsea – PSG
Tu pachnie wielkim futbolem i jeszcze większym napięciem. PSG broni trofeum, ale według Sports Illustrated nie wygląda już tak potężnie jak rok temu, a Chelsea ma realne powody, by wierzyć, że może naruszyć paryski projekt właśnie na etapie 1/8 finału.
Ten dwumecz ma też dodatkowy kontekst, bo obie drużyny dobrze pamiętają niedawny finał Klubowych Mistrzostw Świata, w którym Chelsea rozbiła paryżan 3:0, a końcówka tamtego spotkania była wyjątkowo nerwowa. Dziś można się więc spodziewać nie tylko jakości piłkarskiej, ale też meczu granego na wysokim ciśnieniu, z dużą intensywnością, ostrą walką o środek pola i sporym znaczeniem detali w obu polach karnych.
Manchester City – Real Madryt
To już klasyk nowoczesnej Ligi Mistrzów. Piąty sezon z rzędu z bezpośrednim starciem tych drużyn w fazie pucharowej mówi wszystko o randze tej rywalizacji, a dla wielu kibiców to po prostu przedwczesny finał.
Tym razem przed meczem dużo mówi się o kadrach i absencjach, bo według Sports Illustrated Real ma problemy personalne, a w gronie nieobecnych wymieniani byli m.in. Kylian Mbappé, Jude Bellingham i Rodrygo. To oczywiście zmienia optykę spotkania, bo jeśli City wejdzie w swój rytm podań i zdominuje środek pola, może bardzo mocno przycisnąć Madryt, ale z Realem nigdy nie można zamykać sprawy przed ostatnim gwizdkiem, bo właśnie w takich wieczorach najczęściej uruchamia się jego europejska aura.
Na co zwrócić uwagę
Najciekawszy motyw tego wieczoru to kontrast stylów i sytuacji w parach. Arsenal wygląda jak drużyna bardzo uporządkowana i gotowa na głęboką fazę pucharową, City z Realem tradycyjnie niesie aurę wielkiego spektaklu, Chelsea z PSG może dać mecz pełen iskier, a Sporting z Bodø/Glimt to pole dla niespodzianki, która może skraść cały wtorek.
Jeśli chodzi o składy, najwięcej odpowiedzi przyniosą ostatnie godziny przed pierwszym gwizdkiem, ale już teraz wiadomo, że trenerzy będą balansować między odwagą a kalkulacją. W takich rewanżach jeden szybki gol potrafi kompletnie zmienić scenariusz, dlatego wtorkowy wieczór w Lidze Mistrzów zapowiada się jak noc, po której naprawdę możemy długo rozmawiać o nowych faworytach do finału w Budapeszcie.



