Środowy wieczór w Lidze Mistrzów to cztery rewanże fazy play off, w których każdy ma inną stawkę, od realnej gonitwy za odrobieniem strat po misję prawie niemożliwą. Atalanta podejmuje Borussię Dortmund i musi odrabiać 0:2, Juventus po szalonym pierwszym meczu z Galatasaray wraca do Turynu z deficytem trzech bramek, PSG broni jednego gola przewagi nad Monaco, a Real Madryt chce spokojnie domknąć dwumecz u siebie.​

Atalanta – Borussia Dortmund. 0:2 i mecz o charakter

Atalanta przegrała w Dortmundzie 0:2 i w Bergamo musi zagrać agresywnie, ale mądrze, bo jeden stracony gol może zabić nadzieję na awans. W obozie Borussii nikt nie udaje, że to będzie spacerek. UEFA cytowała Juliana Ryersona, który mówił wprost, że szanse widzi 50 na 50, bo Atalanta to bardzo poważny rywal i zapowiada się intensywny mecz. Z kolei Niko Kovač zwracał uwagę na problemy kadrowe w obronie, bo Dortmund ma kłopoty zdrowotne na środku defensywy i nie chce ryzykować z Nico Schlotterbeckiem.

Dla Atalanty kluczowe będzie tempo i odwaga w pierwszych 20 minutach, bo to jedyny moment, w którym można mentalnie „wciągnąć” Borussię do gry w panice. Dortmund z kolei będzie polował na kontrę i na ten jeden cios, który zamienia dwumecz w formalność.

Juventus – Galatasaray. Po 2:5 zostaje tylko atak i wiara

Juventus stoi pod ścianą po przegranej 2:5 w Turcji i w rewanżu w Turynie musi odrobić trzy bramki, żeby doprowadzić choćby do dogrywki. Ten pierwszy mecz był dla Juve wyjątkowo bolesny, bo Luciano Spalletti przyznawał, że zespół musi być bardziej odporny i bardziej zjednoczony, a kibice mają być ich dodatkową siłą. Trener mówił też o resecie i o tym, że przeciwności nie odbierają wartości drużynie, tylko ją obnażają.

Tu nie ma już gry na kontrolę. Juventus musi atakować, bo czas jest ich największym wrogiem, a każdy kolejny kwadrans bez gola oddala cud. Galatasaray przyjedzie po jedno, przetrwać pierwszy napór, a potem zabić mecz jednym wyjściem i bramką na wyjeździe.

PSG – Monaco. Rewanż po comebacku i sygnał od Luisa Enrique

PSG wygrało w Monaco 3:2, choć przegrywało 0:2 po 20 minutach, więc dziś w Paryżu gra o obronę przewagi i awans. Luis Enrique podkreślał przed rewanżem, że PSG nie ma wyniku do bronienia, tylko mecz do wygrania, i że najlepszy sposób na kontrolę to granie w swoim stylu. Trener mówił też, że nie chce powtórki z fatalnego początku, bo taki start często kończy się katastrofą.

Monaco wie, że ten dwumecz jest nadal otwarty, bo PSG pokazało słabość w pierwszej fazie meczu, a jeden szybki gol w Paryżu odwraca emocje na trybunach. PSG musi więc połączyć cierpliwość z koncentracją w pressingu, bo drugi raz w tydzień nie zawsze da się wrócić z 0:2.

Real Madryt. Domknięcie roboty bez nerwów

Real chce dziś zagrać rewanż tak, by nie zostawić przestrzeni na przypadek, czyli bez zrywów i bez niepotrzebnego ryzyka. Carlo Ancelotti w podobnych sytuacjach zwykle mówi jasno, że dwumecz nie jest skończony, nawet jeśli masz przewagę, i że trzeba zagrać na najwyższym poziomie od pierwszej do ostatniej minuty. Dla Realu to klasyczny wieczór w Lidze Mistrzów, awans jest obowiązkiem, a największym zagrożeniem jest rozluźnienie.​

Kto ma największe szanse na awans

Najbliżej awansu są PSG i Real, bo mają zaliczki i grają rewanże u siebie. Najbardziej realny comeback ma Atalanta, bo 0:2 da się odrobić jednym świetnym meczem, a Borussia ma swoje problemy kadrowe w obronie. Najtrudniejszą sytuację ma Juventus, bo trzy bramki straty w play off to już nie matematyka, tylko historia o jednym wyjątkowym wieczorze.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *