Ćwierćfinały Ligi Europy 2025/26 zapowiadają się znakomicie. Bologna podejmuje Aston Villę, FC Porto zagra u siebie z Nottingham Forest, a SC Freiburg zmierzy się z Celtą Vigo. W dwóch z tych par możemy zobaczyć ważne role reprezentantów Polski – Łukasza Skorupskiego, Matty’ego Casha oraz Jana Bednarka czy Jakuba Kiwiora.
Bologna – Aston Villa: włoski kopciuszek kontra maszyna Emery’ego
Bologna – świeżo po zwycięstwie w Coppa Italia 2024/25 i najlepszym okresie w swojej współczesnej historii – wchodzi w ćwierćfinał z serią jedenastu meczów bez porażki w europejskich pucharach. Zespół Vincenzo Italiano nie przegrał w Europie od porażki… właśnie z Aston Villą w fazie ligowej LE, po której wyeliminował Romę w dramatycznym dwumeczu 1/8 finału.
Aston Villa pod wodzą Unai’a Emery’ego to jeden z głównych faworytów rozgrywek – Anglicy skończyli fazę ligową z 21 punktami w ośmiu meczach, a w 1/8 finału rozbili Lille 3:0 w dwumeczu. W Premier League są w okolicach czwartego miejsca i wciąż walczą o Ligę Mistrzów, więc rotacja składem między ligą a pucharami będzie jednym z kluczowych tematów.
Z polskiej perspektywy najważniejszy jest Łukasz Skorupski, podstawowy bramkarz Bolognii, który wciąż figuruje w składzie tego klubu w oficjalnych zestawieniach kadry Polski na 2026 rok. Dla 35‑latka to jedna z ostatnich szans na naprawdę duży europejski sukces. Po drugiej stronie mamy Matty’ego Casha, prawego obrońcę Aston Villi i reprezentanta Polski – ważnego elementu systemu Emery’ego, zwłaszcza gdy Villa agresywnie atakuje bokami.
Pierwszy mecz odbędzie się na Stadio Renato Dall’Ara – eksperci podkreślają, że bez goli straconych u siebie Bologna może zbudować sobie realną szansę przed rewanżem w Birmingham, ale Villa dzięki głębokiej kadrze i doświadczeniu Emery’ego w pucharach wciąż jest delikatnym faworytem dwumeczu.
FC Porto – Nottingham Forest: smok kontra „Tricky Trees”
Porto w tym sezonie jest liderem ligi portugalskiej – pięć punktów przewagi nad Sportingiem na pięć kolejek przed końcem i tylko jedna porażka w 28 meczach ligowych mówią same za siebie. W Lidze Europy Smokom idzie równie dobrze: są niepokonani od siedmiu spotkań (5 zwycięstw, 2 remisy), wygrali wszystkie pięć meczów u siebie i w każdym strzelali gola już w pierwszej połowie.
Paradoks polega na tym, że ich obecny rywal – Nottingham Forest – już raz Porto w tym sezonie ograł, wygrywając 2:0 u siebie w fazie ligowej. Anglicy mają za sobą pierwszą od 1995/96 europejską kampanię, w której dzięki zwycięstwom i solidnej grze na wyjazdach (tylko dwie porażki w dziewięciu ostatnich meczach UEFA) doszli aż do ćwierćfinału, po drodze wyrzucając Midtjylland po rzutach karnych.
W Porto ważną rolę pełnić może Jan Bednarek, notowany w obecnych zestawieniach jako środkowy obrońca portugalskiego klubu, a także Jakub Kiwior, również łączony z Dragões w kontekście sezonu 2025/26. Obaj to gracze o profilu pasującym do gry Porto – silni w powietrzu, dobrzy w wyprowadzaniu piłki. Dla polskich kibiców ewentualny duet Bednarek–Kiwior w europejskim ćwierćfinale byłby ciekawą zapowiedzią współpracy w kadrze.
Z kolei Nottingham Forest prowadzi Portugalczyk Vítor Pereira, który niedawno ograł Tottenham 3:0 w Premier League, ale w tabeli wciąż balansuje nad strefą spadkową. To sprawia, że priorytety klubu są rozdarcie między utrzymaniem a pucharowym snem. Mimo to Forest przyjeżdża na Estádio do Dragão z zamiarem „zrobić wynik” – taktyka raczej ostrożna, niski blok i liczenie na kontry.
Freiburg – Celta Vigo: ćwierćfinałowy debiut Niemców
Starcie SC Freiburg – Celta Vigo to jedyny ćwierćfinał LE bez wcześniejszej historii bezpośrednich meczów w Europie. Dla Freiburga to pierwszy w historii awans do europejskiego ćwierćfinału – klub został 22. niemiecką drużyną, która dotarła tak daleko w Pucharze UEFA/Lidze Europy (żaden kraj nie ma tak szerokiej reprezentacji).
Zespół z Badenii ma znakomitą serię w europejskich meczach domowych – dziewięć kolejnych zwycięstw na Europa‑Park Stadion – i tylko dwie porażki w ostatnich dziesięciu meczach UEFA. Po stronie Celty imponuje forma wyjazdowa i ofensywna: Galisyjczycy są niepokonani w ostatnich sześciu meczach LE (4 zwycięstwa, 2 remisy), strzelali gola w trzynastu kolejnych występach w Europie i w każdym z siedmiu ostatnich spotkań jako pierwsi otwierali wynik.
Tutaj polskich akcentów brakuje – ani Freiburg, ani Celta nie mają w obecnych składach reprezentantów Polski na poziomie pierwszej drużyny. To jednak ciekawe tło dla porównań: z jednej strony niemiecki projekt budowany spokojnie latami, z drugiej hiszpański klub wracający do Europy po przerwie i oparty na formie takich zawodników jak Borja Iglesias, lider strzelców zespołu z 13 golami.
Polacy w Lidze Europy – o co grają?
Dla polskich kibiców ten wieczór Ligi Europy to przede wszystkim:
- Łukasz Skorupski – może zostać bohaterem Bolognii, która marzy o półfinale po raz pierwszy od dekad.
- Matty Cash – ważny element układanki Emery’ego, szansa na mocny występ tuż przed kluczowymi meczami kadry.
- Jan Bednarek / Jakub Kiwior – potencjalny polski duet w sercu obrony FC Porto, które chce przełamać fatalny bilans dwumeczów z angielskimi zespołami.
Jeśli wszystko pójdzie po ich myśli, w półfinałach Ligi Europy 2025/26 może zagrać nawet kilku reprezentantów Polski – a to byłby bardzo dobry prognostyk przed zgrupowaniami kadry i kolejnymi eliminacjami.



