Wiosenne klasyki 2026 ruszyły pełną parą i już widać, że narracja sezonu znów kręci się wokół dwóch nazwisk – Tadeja Pogačara i Remco Evenepoela. Słoweniec z rekordowym, czwartym triumfem w Strade Bianche i zwycięstwem w Mediolan–San Remo ustawia poprzeczkę absurdalnie wysoko, a Belg szykuje się na swoją ulubioną scenę – Ardeny i tygodniówki.
Pogačar – król szutru i pagórków
Strade Bianche 2026 potwierdziło to, co kibice podejrzewali od dawna: jeśli jest wyścig, który ma białe szutry i krótkie, strome ścianki, faworyta szuka się w jednym miejscu. Pogačar wygrał w Toskanii po raz czwarty w karierze – jako pierwszy kolarz w historii tej imprezy – i trzeci raz z rzędu. Zaatakował na odcinku Monte Sante Marie około 70–80 km przed metą i samotnie dojechał do Piazza del Campo w Sienie, nie pozostawiając rywalom złudzeń.
To zwycięstwo przyszło przy rekordowej średniej prędkości ok. 42,7 km/h, co w warunkach krętej, szutrowej Strade Bianche mówi wszystko o jego formie. Co więcej, chwilę później Słoweniec dorzucił do kolekcji Mediolan–San Remo 2026, wygrywając pierwszą w sezonie kolarską „Monumentalną Pięć” i domykając kolejny brakujący element swojego palmarès. Do tego dochodzą już wcześniej zgromadzone cztery zwycięstwa w Il Lombardii, trzy w Liège–Bastogne–Liège i dwa w Ronde van Vlaanderen, co w praktyce oznacza, że na większości pagórkowatych i górzystych jednodniówek WorldTouru Pogačar startuje w roli domyślnego lidera.
Tym, co szczególnie wyróżnia go w 2026 roku, jest sposób, w jaki wygrywa – atakami na 70–80 km przed metą, w stylu kojarzonym dotąd z dawnymi mistrzami. Dla kalendarza klasyków oznacza to, że każdy wyścig z długimi podjazdami lub szutrami (Strade, Lombardia, część ardeńskich testów) musi się liczyć z tym, że Pogačar „włączy tryb solo” dużo wcześniej niż inni by się odważyli.
Evenepoel – specjalista od Ardenów i tygodniówek
Jeśli Pogačar jest uosobieniem ataku w stylu „all in” na szutrze, Remco Evenepoel pozostaje mistrzem długich, pagórkowatych finiszów i jazdy na czas – idealnej mieszanki na Ardeny i wyścigi etapowe. Belg ma już w dorobku zwycięstwa w Liège–Bastogne–Liège, dwie wygrane w Clásica San Sebastián, a także długą listę triumfów w tygodniówkach WorldTouru, jak Vuelta a la Comunidad Valenciana czy UAE Tour.
Profil Evenepoela – lekki, bardzo mocny w jeździe na czas, z agresywnym atakiem na długich podjazdach – sprawia, że jego naturalnym celem pozostają Amstel Gold Race, La Flèche Wallonne i przede wszystkim Liège. To właśnie tam wiosną 2026 ma się rozegrać kolejny rozdział rywalizacji z Pogačarem: Słoweniec będzie bronił pozycji „człowieka od wszystkiego”, a Belg będzie szukał przewagi tam, gdzie kilometraż i profil faworyzują silną jazdę w terenie przypominającym mały wyścig etapowy.
Evenepoel pozostaje też kandydatem do dominacji w tygodniówkach, które otwierają wiosnę – jak Tirreno–Adriatico czy Itzulia Basque Country – i budują formę pod Ardeny. W praktyce to on może być tym, który „rozmiękczy peleton” przed finałowymi metami, a Pogačar wykorzysta chaos, albo – odwrotnie – Remco odjedzie na czas i zmusi Słoweńca do ryzykownego pościgu.
Kto może im zagrozić?
To nie jest sezon tylko dwóch ludzi. Wyniki pierwszych klasyków 2026 pokazują, że „reszta świata” nie zamierza oddawać sceny bez walki. Mathieu van der Poel wygrał E3 Saxo Classic, jak zwykle demonstrując swoją wszechstronność na brukach Flandrii. Jasper Philipsen wziął Nokere Koerse i Gent–Wevelgem, potwierdzając status sprintera‑klasykowca, który na szybkich, wietrznych trasach potrafi przetrwać selekcję i wygrać finisz z małej grupy.
Tom Pidcock zaznaczył się zwycięstwem w Milano–Torino – wyścigu często traktowanym jako przetarcie przed ardeńską częścią kampanii – a Filippo Ganna wygrał Dwars door Vlaanderen, co pokazuje, że nawet specjaliści od jazdy na czas zaczynają coraz śmielej rozpychać się w brukowanych klasykach. Za plecami tej grupy są jeszcze Wout van Aert, Mads Pedersen, Biniam Girmay czy młodzi „puncherzy” pokroju Paula Seixasa i Isaaca Del Toro, którzy już teraz finiszują na podium Strade Bianche.
Patrząc na kalendarz – od Tour of Flanders i Paris–Roubaix po Amstel, Strzałę Walońską i Liège – można zakładać, że w 2026 roku większość tras będzie pisana „pod scenariusz Pogačar vs Evenepoel”, ale to właśnie Van der Poel, Philipsen, Pidcock czy Van Aert będą tymi, którzy spróbują rozbić ten duet. Na dziś wiosenne klasyki mają więc dwóch głównych bohaterów i bardzo szeroką galerię groźnych drugoplanowych postaci – a to przepis na sezon, który może przejść do historii.



