Intel Extreme Masters po raz pierwszy w historii przeniósł swój polski dom z Katowic do Krakowa, a finały IEM Kraków 2026 wystartowały w piątek 6 lutego w TAURON Arenie. Na miejscu pojawiły się tysiące fanów Counter‑Strike’a 2, a już pierwszy dzień pokazał, że nowa lokalizacja ma potencjał udźwignąć turniej na większą skalę.
Dlaczego Kraków i TAURON Arena
Kraków przejął organizację, bo IEM rośnie i potrzebuje większej przestrzeni oraz nowej oprawy – TAURON Arena jest wyraźnie większa niż katowicki Spodek, co pozwala wpuścić więcej kibiców i zrobić wydarzenie bardziej „stadionowe”. Miasto w oficjalnych materiałach podkreśla globalny zasięg imprezy i promocyjny efekt dla Krakowa, a ESL FACEIT Group mówi o nowym rozdziale i kontynuacji wieloletniej historii IEM w Polsce, ale na większą skalę.
Organizatorzy zaplanowali finałowy weekend (6–8 lutego) z najlepszymi drużynami CS2 i stawką sportową oraz wizerunkową, która ma znaczenie także w kontekście EPT Winter Championship i walki o największe cele sezonu.
Wyniki i wątki dnia 1: spokojny start i mecz, który rozgrzał halę
Z perspektywy czysto sportowej pierwszy dzień miał dwa oblicza. Z jednej strony część spotkań zakończyła się bez większej historii – przykład to starcie Aurory z FURIĄ, które według podsumowań przebiegło pod dyktando Brazylijczyków.
Z drugiej strony kibice dostali też prawdziwy hit: MOUZ kontra G2, czyli mecz, który miał atmosferę „finału przed finałem”. To właśnie to spotkanie najmocniej napędzało halę i było jednym z tematów numer jeden po piątku.
Wypełniona arena i klimat: Kraków zdał pierwszy test frekwencji
Jednym z najczęściej powtarzanych wątków po pierwszym dniu była frekwencja. Jeszcze przed turniejem pojawiały się pytania, czy piątek i większa hala nie będą ryzykiem, zwłaszcza że w tym roku zrezygnowano z darmowych wejściówek, ale TAURON Arena i tak wyglądała na wypełnioną po brzegi. To ważny sygnał dla organizatorów: przeprowadzka z Katowic do Krakowa nie zabiła magii trybun.
Dla Krakowa to także mocny argument promocyjny: w jednym miejscu spotyka się globalna scena esportu, wielkie marki i kibice, którzy zostawiają pieniądze w mieście przez cały weekend. W komunikacji miasta podkreśla się właśnie ten efekt – turystyczny i wizerunkowy.
Co dalej po dniu 1: na co patrzeć w sobotę
Po pierwszym dniu widać, że kluczem będą pojedynki zespołów z absolutnego topu, bo poziom jest wysoki i każdy błąd w fazie finałowej kosztuje podwójnie. W praktyce sobota to dzień, w którym zaczyna się selekcja kto ma nerwy na scenę, a kto pęknie pod presją pełnej hali i światowej transmisji.



