Legia Warszawa i Pogoń Szczecin zmierzą się w finale Pucharu Polski, który dla obu drużyn będzie najważniejszym momentem sezonu. Goncalo Feio i Robert Kolendowicz podkreślają wagę tego starcia. Szczecinianie po raz pierwszy w historii mogą włożyć trofeum do gabloty. Zespół ze stolicy, słabo radzi sobie wiosną w ekstraklasie i bardzo możliwe, że jedyna droga Legii do Ligi Konferencji Europy wiedzie przez PGE Narodowy. 

Goncalo Feio: „Pozostał nam jeszcze jeden krok”

Legia Warszawa pewnie awansowała do finału. W półfinale rozbiła Ruch Chorzów 5:0.  Feio nie ukrywał zadowolenia z postawy swoich zawodników, ale jednocześnie przypominał, że najważniejszy mecz dopiero przed nimi.

Na pewno czuję zadowolenie z wykonanej pracy. Po spotkaniu każdemu może się wydawać, że ze względu na wynik to był łatwy mecz dla nas. Nie ma jednak łatwych spotkań. Powiedziałem drużynie w szatni, że dziękuję za zrealizowanie planu i cieszę się, że piłkarze z szacunkiem podeszli do rywala – mówił Feio po półfinale.

Warszawianie mają przed sobą prestiżowy mecz z Chelsea w Lidze Konferencji Europy. W ekstraklasie zmierzą się między innymi z Jagiellonią, aktualnym mistrzem Polski. O Puchar zagrają dopiero 2 maja. 

Mamy czas, żeby pomyśleć o meczu z Pogonią, bo wcześniej jeszcze czeka nas sporo wyzwań. Chcemy poprawić naszą pozycję w lidze, a w europejskich pucharach powalczyć o marzenia. Nikt nam tego nie zabroni. Dla kibiców to będzie kapitalny mecz, kapitalna reklama polskiej piłki, dwie drużyny potrafiące grać, stworzą widowisko. Takiego finału wszyscy mogą się spodziewać – zapowiada Feio.

Pogoń chce wsadzić do gabloty pierwsze trofeum

Trener Pogoni Szczecin, również podkreśla wagę finału. Po półfinale z Puszczą Niepołomice był dumny z reakcji swojego zespołu w trudnych momentach. Dla szczecinian finał to nie tylko walka o trofeum, ale także o zapisanie się w historii klubu. Poprzedni zakończył się bolesną porażką z pierwszoligową Wisłą Kraków. 

– Dla nas to był emocjonalny dzień. Po tym, co wydarzyło się rok temu, chcieliśmy powtórzyć awans do finału. Wielokrotnie już mówiłem, że idziemy do przodu metodą małych kroków i następny czeka na nas w finale. Ten biznes jeszcze się nie zakończył. Będziemy gotowi do finału – mówił na konferencji Kolendowicz, trener Pogoni.

Co ciekawe, Tomasz Tułacz, trener rywali szczecinian po meczu przyznał, że kciuki będzie trzymał za… Pogoń!

Byliśmy nieskuteczni i niefrasobliwi. Szczególnie przy stałych fragmentach gry i staramy się to poprawiać. Bez tego nie mamy czego szukać w takich meczach czy w ekstraklasie. Dziękuję drużynie za to, że doszliśmy do półfinału. Za kilka lat pewnie inaczej spojrzymy na to, gdzie byliśmy i z kim walczyliśmy. Życzę Pogoni zwycięstwa w finale Pucharu Polski – mówił szkoleniowiec Puszczy.

Stawka: dla jednych europejskie puchary, dla drugich prestiż

Zwycięstwo w finale oznacza automatyczną kwalifikację do europejskich pucharów. Dla Legii to być może jedyna droga do gry na międzynarodowej arenie w przyszłym sezonie. Feio przypomina jednak o konieczności poprawy gry przed finałem.

Jest sporo rzeczy, które musimy poprawić, ale mam jeszcze czas, aby o tym pomyśleć – mówił.

I nic dziwnego, bo Pogoń jest w tabeli nad Legią. Zespół z Warszawy traci do szczecinian trzy punkty.

W Pogoni po zmianach właścicielskich głodni są pierwszego trofeum. Klub zmagał się ostatnio z problemami finansowymi. Przed spotkaniem z Cracovią nie było nawet pieniędzy, by zapłacić za organizację meczu. Alex Haditaghi w pierwszych dniach po przejęciu klubu musiał spłacić długi wynoszące więcej niż 20 milionów złotych.

Emocje gwarantowane

Finał Pucharu Polski zapowiada się jako starcie dwóch ambitnych drużyn, które mają dużo do wygrania i dużo do stracenia. Feio podchodzi do niego z pokorą

Trzeba mieć w sobie skromność i poważne podejście do przeciwnika, aby umieć zarządzać także trudnymi momentami – mówił.

Z kolei Kolendowicz wierzy w siłę swojego zespołu i czeka na dobre widowisko.

To będzie mecz dwóch drużyn potrafiących grać widowiskowo – zapowiada i nic dziwnego. Oba zespoły w tym sezonie ekstraklasy strzeliły już ponad 40 goli.

Kibice mogą spodziewać się emocjonującego widowiska na najwyższym poziomie. Dla obu drużyn to nie tylko walka o trofeum, ale także o prestiż i przyszłość w europejskich rozgrywkach. Finał rozegrany zostanie 2 maja na PGE Narodowym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *