Senegal wygrał finał Pucharu Narodów Afryki z Marokiem 1:0 po dogrywce, ale zamiast klasycznej opowieści o złotym golu długo dominował temat chaosu i kontrowersji z końcówki meczu. Dopiero po wszystkim dało się wrócić do sportu: Teranga Lions mają drugi tytuł w pięć lat, a Maroko – jako gospodarz – zostało z poczuciem, że finał wymknął się spod kontroli.​

Finał: 120 minut nerwów i jeden cios

Spotkanie w Rabacie długo było bezbramkowe i przypominało mecz „na jeden błąd”, z dużą liczbą spięć i przerw, które podkręcały napięcie. Senegal w doliczonym czasie miał piłkę w siatce po zamieszaniu w polu karnym, ale arbiter odgwizdał faul na Achrafie Hakimim i bramki nie uznał – to był pierwszy zapalnik, który rozpalił emocje na boisku i trybunach.​

Chwilę później doszło do kluczowej sceny: po analizie VAR sędzia podyktował rzut karny dla Maroka za przewinienie na Brahimie Diazie. To właśnie wtedy rozpoczął się najbardziej „głośny” fragment finału: część zawodników Senegalu zeszła z boiska w proteście, a gra została przerwana na kilkanaście minut.​

Zamieszanie w końcówce: zejście z boiska, kibice i interwencja służb

ESPN opisał, że Senegal wrócił na murawę dopiero po około 14 minutach przerwy, a kluczową rolę miał odegrać Sadio Mané, który poszedł do szatni przekonywać kolegów, by dokończyć mecz. W tym czasie sytuacja na trybunach i przy linii bocznej robiła się coraz bardziej nerwowa: według ESPN oraz CNN część kibiców próbowała przedostać się na murawę, pojawiły się przepychanki, a policja musiała tworzyć kordon i barierę oddzielającą sektor od boiska.​

Gdy w końcu doszło do wykonania karnego, Édouard Mendy obronił strzał Diaza (opisywany jako próba „panenki”), a po chwili sędzia zakończył regulaminowy czas gry. Ten moment praktycznie „odwrócił” finał psychologicznie: Maroko miało piłkę meczową, nie wykorzystało jej, a Senegal dostał zastrzyk wiary.​

Dogrywka i gol na wagę tytułu

W dogrywce Senegal dopiął swoje: Pape Gueye zdobył zwycięską bramkę w pierwszej połowie dodatkowego czasu i to jego trafienie przesądziło o tytule. CNN podkreślał, że był to gol po uderzeniu lewą nogą, które wpadło w okolice górnego rogu bramki, a Senegal dowiózł prowadzenie do końca.​

Co było dalej: reakcje, pretensje i tło „fair play”

Po meczu trener Maroka Walid Regragui ostro krytykował decyzję Senegalu o zejściu z boiska i mówił o „wstydliwym” obrazie spotkania, broniąc jednocześnie Diaza w kontekście niewykorzystanego karnego. Z kolei jeszcze przed finałem senegalska federacja publicznie skarżyła się na kwestie organizacyjne w Maroku (m.in. bezpieczeństwo po przyjeździe i logistykę), co – w opinii mediów – podgrzało atmosferę wokół meczu zanim piłka w ogóle poszła w ruch. CAF odniósł się do tych zarzutów w osobnym komunikacie, informując, że „odnotował” oświadczenia przypisywane FSF i odnosi się do sprawy logistycznej przed finałem.​

Opinie ekspertów: finał, który wygrał chaos

Komentarze po meczu są w dużej mierze zbieżne: sportowo to był finał na styku, ale organizacyjnie i emocjonalnie – wydarzenie, które wymknęło się spod kontroli na kilkanaście minut i zostawiło „osad” na obrazie całego turnieju. Jednocześnie w warstwie czysto piłkarskiej Senegal potwierdził status drużyny turniejowej: przetrwał kryzys, obronił karnego i znalazł jeden decydujący moment w dogrywce.​

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *