W NBA mamy dzień, w którym trzy historie ustawiają narrację ligi: Spurs wygrywają dziewiąty raz z rzędu w meczu nazwanym wprost statement win, Rockets pną się w górę Zachodu dzięki wielkiemu występowi Jabari’ego Smitha Jr., a Kings wreszcie przerwali historyczną serię 16 porażek.
Spurs: 9 zwycięstw z rzędu i starcie Wembanyama kontra Cunningham
San Antonio wygrało w Detroit 114:103 i dołożyło dziewiąte zwycięstwo z rzędu, co NBA.com podkreśla jako mocny sygnał wysłany całej lidze. Mecz miał klimat pojedynku młodych gwiazd, bo naprzeciw siebie stanęli Victor Wembanyama i Cade Cunningham, a liga buduje to w narracji wokół drabinki MVP. Wembanyama domknął spotkanie w czwartej kwarcie, zdobywając 11 punktów w ostatniej odsłonie, a Spurs zamienili obronę w highlight, blok i natychmiastowy alley oop.
Najmocniejsza statystyka to jednak to, jak Spurs ograniczyli Cade’a. Cunningham trafił tylko 5 z 26 rzutów z gry, co po meczu podkreślał sam Wembanyama, chwaląc defensywną robotę Stephona Castle’a. Taki wynik przeciwko liderowi Wschodu działa jak argument, że Spurs przestali być ciekawostką, a stają się realnym problemem dla każdego, bo wygrywają nie tylko talentem, ale też dyscypliną.
Rockets: Houston wraca do topu, a Jabari Smith Jr. daje liczby dnia
Houston Rockets wygrali z Utah Jazz 125:105 i wrócili na trzecie miejsce na Zachodzie. Najważniejszy jest Jabari Smith Jr., który zrobił linię z gatunku kompletnych: 31 punktów, 9 zbiórek, 3 przechwyty i 3 bloki. Do tego trafił 12 z 17 z gry i 6 z 11 za trzy, co pokazuje, że to nie był mecz na samej energii, tylko na jakości w ataku.
To występ, który idealnie pasuje do narracji Houston rośnie w siłę. Rockets nie tylko wygrywają, ale zaczynają wygrywać w sposób czytelny, wysoka intensywność, obrona, atak z wielu rąk, a w tym meczu liderem okazał się skrzydłowy, który daje value po obu stronach parkietu.
Kings: koniec serii 16 porażek, mental i ulga
Sacramento Kings pokonali Memphis Grizzlies 123:114 i zakończyli najdłuższą serię porażek w historii klubu, 16 z rzędu. Russell Westbrook zdobył 25 punktów, Precious Achiuwa dołożył 22 punkty i 12 zbiórek, a DeMar DeRozan 19 punktów, czyli Kings wygrali zespołowo, a nie jednym zrywem.
Tu najważniejsze jest to, co w takich sytuacjach dzieje się w głowie. Seria porażek zabija pewność, każdy kolejny mecz zaczyna się od strachu, że znów się posypie, a presja rośnie nawet przy prowadzeniu. To zwycięstwo nie rozwiązuje sezonu Kings, ale daje reset, który czasem potrafi uruchomić nową energię, bo nagle wraca najprostsze przekonanie, da się wygrać.


